Są gry, które po latach pamięta się za mechanikę. Inne za klimat. „Messiah” należy do tej rzadkiej grupy tytułów, które pamięta się za pomysł tak odważny, że nawet dziś robi wrażenie.
Poznajcie Boba. Nie umięśnionego komandosa z cygarem w zębach, lecz pulchnego, skrzydlatego aniołka w pieluszce, mierzącego nieco ponad metr. To właśnie on ma ocalić świat.
Ziemia w „Messiah” to gnijąca masa ludzkości. Rządzi nią Father Prime – tyran, który wraz z innymi „Ojcami” doprowadził technologię do granic ludzkiego pojmowania. Gdy nauka przestaje wystarczać, sięgają po boską moc. Budują bramę, przez którą Father Prime zamierza sięgnąć do piekła i wyrwać Szatanowi władzę nad złem. A potem przyjdzie czas na Boga.
Bóg jednak ma swój plan. Tym planem jest Bob – anioł obdarzony ludzką duszą i wolną wolą, zrzucony na Ziemię bez wskazówek. Korzystając z ciał mieszkańców City Faktur, ich umiejętności i uzbrojenia, gracz musi powstrzymać Father Prime’a, zanim ten dobierze się do bram nieba.
Formalnie jest to shooter, ale trzecioosobowa perspektywa, pułapki, zagadki i osobliwa historia sprawiają, że całość bardziej przypomina grę przygodową z dużą ilością strzelania niż klasyczną strzelankę.
Bob sam w sobie nie potrafi walczyć. Może jedynie przejmować ciała innych. A w City Faktur nadaje się do tego niemal wszystko: od Chotów, przez zmodyfikowanych Clubberów, Sub-Girls, Commanderów, po szczury i potwory.
Przejęte ciało staje się zestawem umiejętności, bronią i pancerzem. Gdy ciało zginie, Bob musi błyskawicznie znaleźć nowe.
Żyją w kanałach i prowadzą niekończącą się wojnę z wyższymi klasami. Dobrzy w walce wręcz, ale mają wielu wrogów.

Gra wymaga korzystania z osłon, kucania, strafowania i przede wszystkim mądrego wyboru ciała, które aktualnie kontrolujemy. Frakcje pomagają swoim, co można sprytnie wykorzystać.
Celowanie działa wyłącznie w linii prostej przed postacią, co wymusza zbędne ruchy i utrudnia walkę. Z dzisiejszej perspektywy to wyraźnie przestarzałe rozwiązanie.
Za muzykę odpowiadają m.in. Fear Factory, Jesper Kyd oraz studio Tommy’ego Tallarico. Dialogi Boba z Bogiem należą do najbardziej zapamiętywalnych elementów gry.
„Messiah” to stara pecetowa produkcja, która do dziś imponuje pomysłem na mechanikę opętania, odważną fabułą i niepowtarzalnym klimatem. Mimo technicznych ograniczeń pozostaje tytułem, który zapisał się w pamięci swoją oryginalnością.
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji Mesjasz.