Poszukuję starej gry w którą grałem za młodych lat ale niestety nie pamiętam dokładnego przedziału czasowego. W grze sterowaliśmy łysym facetem. Gra była z widoku TPP chyba z możliwością zmiany na FPP. Rozpoczynało się przy wodospadzie. Po przebyciu pewnej odległości w głąb planszy goniły nas jakieś dziwne psy. Mogliśmy znaleźć schronienie w czymś jakby małym kościele. Jeśli jednak psy nas zabiły to przenosiliśmy się do jakby innego, mrocznego wymiaru (działo się to nawet jesli udało nam się uciec przed psami). Skóra protagonisty zmieniła kolor ze zwykłego na ciemniejszy jakby granatowy. I w tym wymiarze zostawaliśmy do końca gry. Po zmianie "wymiaru" znów rozpoczynaliśmy przy wodospadzie ale plansza trochę się różniła. Pamiętam też że zbieraliśmy pomarańczowe serca albo coś podobnego. Niestety nie pamietam jakim orężem walczyliśmy oraz wyglądu większości plansz. Jeszcze tak sobie przypomniałem że naszym zadaniem było uratowanie żony bohatera. Na ciele mieliśmy jakies paski albo symbole i chyba protagonista nosił gogle w czym bardzo przypominał mi Riddicka. Za wszelką pomoc z góry dziękuję.
Trochę mi się kojarzy z grą Shadow Man.....