Ostatnio naszła mnie chęć na wspomnienia i przypomniała mi się ulubiona gra z amigi ,której tytułu niestety nie pamiętam :/
Szczegóły który wbiły mi się w pamięć to :
-Można było grać w 2 osoby ,
-Każdą rundę zaczynało się przyjeżdżając jeepem prowadzonym przez blondynkę ,
-Po zakonczeniu rundy wchodziło się do pomieszczenia w którym byli ludzie w kapsułach ,każdy gracz wybierał którego chce uratować. Po wyborze człowiek zamieniał się w broń którą dostawaliśmy. Pamiętam że profesor / naukowiec zamieniał się w miotacz płomieni :P
-Do ostatniego bossa trzeba było się czągać wąskim tunelem ,sam boss był czymś w rodzaju wielkiego mózgu.
Byłbym wdzięczny gdyby jakiś znawca podał mi tytuł owej gry. ;)