Miał mało czasu. Z każdą sekundą nie wykorzystaną na działanie tracił szansę na przeżycie. Wiedział o tym doskonale i dlatego w kilka sekund zrobił tyle, ile zwykle wykonuje się w minutę.
Wrogów było trzech. Zbliżali się z szybkością stu-kilkudziesięciu mil na godzinę. Ich samochody, opływowe, o kształtach przypominających wyszlifowane jajka rosły w oczach.
Oczyma wyobraźni widział ich głowy w kaskach, zacięte ze złości i nienawiści twarze, ręce na kierownicach i długie, bardzo długie karabiny leżące na siedzeniach. Wiedział, że musiały tam być. Bez nich byliby w stosunku do niego bezbronni, a przecież jechali, by go zabić.
Nie tracił jednak czasu na myślenie o nich. Na to miałby dużo czasu później. Jeśliby przeżył, co nie było wcale takie pewne.
Pierwszą rzeczą jaką musiał zrobić, to uruchomienie samochodu. Potężny Mustang był jego jedyną nadzieją. Nisko pochylona sylwetka i podwójne koła z tyłu dawały doskonałą przyczepność. Rozbudowany według własnego pomysłu silnik, zwany Garrym, pozwalał na osiągnięcie największych na świecie szybkości. Tylko samoloty i odrzutowe helikoptery mogły mu zagrozić. Ale i dla nich miał dużo niespodzianek. Ukryte działko przeciwlotnicze kierowane oczywiście komputerem, specjalna substancja rozpylana w powietrzu i zakłócająca pracę silników samolotowych — to walory, o których nie można zapominać przy rozpatrywaniu wzajemnych szans.
Gdy samochód stanął gotowy przed bunkrem, będącym jego garażem, podbiegł jeszcze do skrzynki w ścianie i wcisnął dwa guziki. Bunkier zanurzył się w ziemi. Uśmiechnął się, gdy wyobraził sobie miny jakie będą mieli, kiedy się tu zjawią.
Z całą siłą wcisnął pedał akceleratora. Przyspieszenie wgniotło go w super-miękki fotel, krępując ruchy i zwalniając pracę mózgu. Nie przejmował się tym. Musiał odjechać na odpowiednią odległość by móc walczyć. Jego samochód przypominał myśliwiec który bez przewagi wysokości nad przeciwnikiem miał małe szanse na zwycięstwo.
Pierwsi zaatakowali oni. Potrójna salwa pocisków ziemia — ziemia z oszałamiającą prędkością zaczęła zbliżać się do jego samochodu. Natychmiast wystrzelił sześć antyrakiet -po dwie na każdy pocisk. Trzy potężne wybuchy wstrząsnęły po chwili powietrzem. Trzy niewielkie słońca zapaliły się na moment na niebie, by po chwili zgasnąć i zamienić się w dymiące kule.
Postanowił nie czekać dłużej. Wcisnął guzik z napisem „laser-gun" i zmienił kierunek jazdy o 180 stopni. Widział teraz ich w przedniej
szybie. Po wciśnięciu dwóch kolejnych przycisków, szyba zamieniła się w wielki panoramiczny celownik. W samym jego środku znajdował się jeden z pojazdów. Komputer automatycznie wystrzelił w jego kierunku wiązkę śmiertelnego światła. Po trafieniu samochód dosłownie zniknął, nie został po nim żaden ślad.
Drugi z przeciwników zginął od własnej broni. Rakieta wystrzelona przez niego miała najprawdopodobniej wadliwie ustawiony układ kierowania i zaraz po starcie wybuchła. Siła eksplozji zniszczyła wszystko w promieniu dwudziestu metrów, łącznie z jej właścicielem.
Ostatni akt dramatu rozegrał się nad jeziorem. Nieskuteczne wymiany strzałów zaczęły już nużyć obydwu pozostałych przy życiu kierowców. I właśnie w momencie, gdy jeden z nich zamierzał rozstrzygnąć wszystko rozpylając zasłonę dymną, silnik trzeciego z napastników nie wytrzymał. Spod maski zaczął wydzielać się czarny, gęsty dym, potem jaskrawy płomień palącej się ropy, większy i większy, aż wreszcie... Wybuch paliwa dokończył dzieła zniszczenia.
Trzech ich było i trzej zginęli...
Często zdarza się jednak, że za kierownicą samochodu nie zasiądzie tak wytrawny kierowca, jak to miało miejsce tym razem. Obserwujemy wtedy zjawisko bardzo zabawne — jeden samochód na sekundę kończy swoje życie. Prosimy więc, aby do gry 5th Gear nie siadali ślepi, kalecy i daltoniści. Jest to program tylko dla zawodowców i pytanie „być albo nie być", nie ma tu prawa bytu.
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji 5 bieg.