A-10 TANK KILLER został opracowany przez amerykańską firmę Dynamix znana nie tylko z produkcji dla IBM, ale również dla komputerów domowych (Commodore 64, Amiga, Atari ST). Wersja opisywana przeze mnie jest przeznaczona dla IBM lub pochodnych, wyposażonych w kartę VGA. choć „latałem" już także tym samolotem na Amidze.
Generalnie rzecz biorąc istnieją trzy rodzaje symulatorów lotu. Do grupy pierwszej należy zaliczyć te programy, których twórcy skoncentrowali się na szczegółowym odzworowaniu warunków lotu, reakcji samolotu, nawigacji itp. W grupie drugiej z kolei znajdą się te programy, które za cenę pewnego uproszczenia spraw związanych z pilotażem pozwalają użytkownikowi na wyżycie emocjonalne i częste pociąganie za spust działek czy też odpalanie rakiet. W grupie trzeciej znajdują się programy, w których związek z lotnictwem jest wyrażony widokiem z kabiny nafaszerowanej bardzo dziwnymi nieraz instrumentami.
A-10 TANK KILLER to symulator, który zaklasyfikowałbym do grupy drugiej. Do bardzo pożądanych i niewątpliwych zalet tego programu należy m.in. błyskawiczna reakcja samolotu na ruchy sterami, co jest raczej rzadko spotykane w innych programach. Oprócz tego uwzględniono również to, że zmianę kierunku można uzyskać nie tylko poprzez położenie samolotu w zakręt lecz również poprzez odpowiednie ustawienie steru kierunku (bardzo przydatne podczas nakierowywania samolotu na cel).
Twórcy zdecydowali się na wymodelowanie dwumiejscowej wersji samolotu A-10 Thunderbolt II. Pozwoliło im to zrzucić wszelkie sprawy związane ze startem, chowaniem podwozia itp. na drugiego pilota. Dzięki temu „pierwszy" może skupić się na wyszukiwaniu celów i ich niszczeniu. Wbrew pozorom nie jest to takie proste. Po pierwsze musisz użyć odpowiedniej broni, po drugie cel nie czeka z kwiatami, po trzecie wejście w zakres działania wrogich wyrzutni SAM kończy się zwykle bardzo poważnymi kłopotami. Praktycznie rzecz biorąc niemożliwe jest zniszczenie kilku czołgów np. jedną rakietą — zwykle musisz wykonać kilka zajść, przy czym przeciwnik nie stoi w tym samym miejscu. Jeśli w trakcie misji zostanie uszkodzone skrzydło samolotu, to jednocześnie tracisz całe podwieszone pod nim uzbrojenie. Zgubić rakietę podążającą za Tobą jest szalenie trudno, jeśli nie masz flar. Pilot dysponuje mapą taktyczną sporządzoną na podstawie meldunków wywiadowczych; te ostatnie jednak nie obejmują WSZYSTKICH celów i często bywa, że można natknąć się zupełnie niespodziewanie na cel nieoznaczony na mapie. Jeśli nie będziesz przygotowany na takie spotkanie, to możesz mieć wyjątkowo udany pogrzeb.
Na uwagę zasługuje sam atak przed którym musisz wykonać szereg czynności wstępnych: zmniejszenie prędkości, zgranie osi lotu z celem, przechwycenie celu i odpalenie rakiet. Niemożliwe jest odpalenie rakiety w momencie, gdy jej system naprowadzania nie został zablokowany na wskazanym celu (LOCKED).
Program oferuje 7 misji o różnym stopniu trudności (za najciekawszą uważam Mother Hen - Mamę Kurę polegającą na wsparciu i osłonie czterech plutonów czołgów). Aby zadowolić mniej wymagających użytkowników (tzn. zainteresowanych wyłącznie niszczeniem) programiści wprowadzili opcję FLY ONE MISSION w której możliwe jest „unieśmiertelnienie" samolotu i wyposażenie go w niewyczerpalne zasoby amunicji i rakiet. Pamiętaj jednak, że rozpoczęcie kariery pilota A-10 (START CAMPAIGN) nie pozostawi Ci ŻADNYCH luzów — za najmniejszy błąd w sztuce płaci się bardzo drogo.
Zobacz także:
Zabójca czołgów
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji Tank Killer.