Ocena: ( 7.5 / 10 )
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
Głosów: 2 Pobrano: 65 razy.
Największe wydarzenie roku 1996 dla wszystkich fanów Amigi - tak niektóre gazety określiły premierę nowej gry doomopodobnej, Alien Breed 3D II. Po spędzeniu nad nią kilku nocy muszę jednak nieco zweryfikować początkowy optymizm. Rzeczywiście, jest to w tej chwili najciekawszy przedstawiciel tego gatunku, ale nie sposób nie zauważyć w nim kilku dość istotnych mankamentów.
Wspaniała, mroczna atmosfera, w połączeniu z olbrzymią różnorodnością czających się w ciemnych zaułkach Obcych, pozwoliła autorom uchwycić klimat filmu „Aliens". W grze zastosowano wszystkie nowinki techniczne, które w swoim dawnym czasie pojawiały się tylko w takich szlagierach, jak Duke Nukem 3D czy Dark Forces: wirtualną mapę, jetpack, bardzo rozbudowane, w pełni trójwymiarowe poziomy i dziesięć zróżnicowanych typów broni. To zrobi wrażenie na każdym amigowcu. Zresztą niektóre pomysły, na przykład ruchome źródła światła i efekty iluminacyjne (cieniowanie Gouraunda) czy też wysoka inteligencja przeciwników mogłyby się spodobać nawet bardziej wybrednym graczom pecetowym. Także grafika i efekty dźwiękowe wynoszą grę ponad przeciętność.
Dodano opcję gry w sieci, co prawda tylko w trybie deathmatch.
Niestety, znacznie gorzej jest z grywalnością. Wynika to przede wszystkim z wolnego działania programu, nawet na szybkiej karcie turbo (030/50 MHz) przy grze na niewielkim ekraniku. Pal licho wrażenia estetyczne, ale kłopoty ze starannym wycelowaniem broni w szybko poruszających się Obcych powodują zgrzytanie zębów. Co gorsza, autorzy gry stanowczo przesadzili z poziomem trudności, którego oczywiście nie można zmieniać. Notoryczny brak amunicji przy całych hordach skaczących, biegających, latających i wypełzających ze wszystkich dziur Obcych, to nie jest to, co tygrysy lubią najbardziej. Źle rozwiązany system zapisu stanu gry i konfiguracji klawiatury, edytor poziomów o ogromnych możliwościach, ale zupełnie nie do użytku i kilka mniejszych niedogodności powodują, ze gra traci sporo na atrakcyjności.
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji The Killing Grounds.