Stare gry mają to do siebie, że zazwyczaj w tle idzie dość irytująca i wywołująca ból uszu muzyka i że są one nieprzewidywalne. Tak naprawdę nigdy do końca się nie wie, co tym razem nie wypali. Ta gierka przedstawia obydwie rzeczy. Zgodzę się z tym, że głośniki można wyłączyć. Ale co do drugiej rzeczy.. Ale może po kolei. Biegamy po planszy gościem, który chyba sam nie wie, po co się tam znalazł. Nie posiada żadnej broni, więc tylko ucieka przed innymi typami, którzy chcą mu dokopać. A jak już go jakiś dorwie, to zaczyna skakać ekran, wszystko jakby się zawiesza i dalej nie ma szans na jaką kolwiek grę. Koniec. Nie można się poruszyć. Wniosek z tego taki - lepiej nie dać się dotknąć, za wszelką cenę.
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji Blagger Goes.