Bubble to mały dzieciak, a Squeak - głupie, niebieskie zwierzątko. Bubble i Squeak tworzą zgrany zespół, więc jeśli jeden z nich nawali, to obaj odczują tego skutki. Uprzedzam od razu, że zabawa wymaga najpierw ruszenia makową, a dopiero później joystickiem. Nadrzędnym celem każdego etapu jest dobrnięcie obydwiema postaciami do punktu oznaczonego migającym światełkiem. Przeszkadzają nam w tym nie tyle wszelakie robaki, co podnoszący się stale poziom wody (coś jak w Killing Game Show), który ogranicza obszar działania i zmusza tym samym do pośpiechu. Gracz kieruje poczynaniami tylko jednej postaci - dzieciaka Bubble. Ten potrafi jednak wydawać niebieskiemu zwierzątku różne polecenia, najczęściej słowne, czasami nie obejdzie się bez małego przekupstwa, a w ostateczności... rękoczynu. Przyporządkowanie każdej postaci określonych zdolności daje w efekcie grę logiczną w stylu nieśmiertelnych Gobliiins. I właściwie Bubble and Squeak można byłoby tak sklasyfikować jednak napotykane podczas wędrówki zagadki są na tyle proste, iż tworzą tylko tło dla skakania po platformach. Niby nic porywającego lecz przykuło mnie do monitora na kilka długich dni... Mimo tego, aż wstyd się przyznać, nie dotarłem do końca gry...
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji Bubble i Squeak.