Programiści z Impressions, zainspirowani popularnością SimCity, zdecydowali się stworzyć grę strategiczną o budowaniu Imperium Rzymskiego, bardziej ambitną od Centuriona. Powstał więc Caesar, a nieco później Caesar Deluxe. Koniec kłopotów współczesnego miasta z wypadkami samochodowymi i katastrofami lotniczymi. Przenosimy się w świat znacznie prostszy, w którym jedynym poważniejszym zagrożeniem są barbarzyńcy...
Miasto
Większość akcji ma miejsce właśnie tutaj. Zaczynamy skromnie od pustej równiny, ale z gotówką, którą przeznaczamy na budowę pierwszego miasta. Najpierw administracja, czyli Forum, tu nie warto oszczędzać - budujemy od razu Forum Romanum. Potem tworzymy sieć dróg i nawadniamy cały teren (zbiorniki wodne, wodociągi, fontanny i studnie). Następnie stawiamy budynki mieszkalne i łaźnie miejskie. Najlepszą metodą rozwijania sieci ulic jest pozostawianie między nimi prostokątnego odstępu o długości dowolnej i szerokości dwóch pól
- pozwoli to nam na rozrost budynków mieszkalnych do poziomu 2x1 i 2x2.
Kwestia nawodnienia nie została rozwiązana zbyt szczęśliwie. Rur nie można w całości położyć pod powierzchnią dróg -mogą je tylko przecinać. Nie mogą też przebiegać obok siebie, musi być między nimi odstęp przynajmniej jednego pola. Jeżeli zależy nam na sprawnym funkcjonowaniu fontann, to lepiej łączyć każdą oddzielnie z nowym nadrzecznym zbiornikiem. Jeżeli połączymy dwie, nie mamy absolutnej pewności, iż nie wystąpią okresowe braki wody.
Najpoważniejszym problemem, z którym możemy się spotkać w mieście - są, nie licząc barbarzyńców, niepokoje społeczne. Z tego powodu konieczna jest budowa całej sieci prefektur. Będą one trochę temperować bardziej drażliwych mieszkańców.
Nie wystarczy tylko wyznaczyć „działki budowlane". Ludzie muszą z czegoś żyć, czyli pracować na swoje utrzymanie. Należy zatem stworzyć podstawy przemysłu i metodycznie go rozwijać. Konieczna jest budowa bazaru i zakładów przemysłu ciężkiego. Następnie, po konsultacji z odpowiednim „ministrem", możemy tworzyć zakłady produkcyjne. Obywatele nie lubią mieszkać w „dzielnicy przemysłowej", dlatego należy zbudować ją w pewnym oddaleniu od rejonów mieszkalnych miasta. Gdy już wybierzemy miejsca pod budynki mieszkalne, zapewnimy stanowiska pracy oraz zabezpieczymy się przed narastaniem niepokojów społecznych, możemy spokojnie czekać na prawidłowy rozwój miejscowości.
Oczywiście, wspomniane wcześniej inwestycje to tylko „wierzchołek góry lodowej". W końcu nikt nie może wyłącznie spać i pracować. Potrzeby religijne zaspokoją wyrocznie i świątynie (znacznie lepiej prosperujące od wyroczni). Warto zapewnić ludności opiekę medyczną poprzez budowę szpitali oraz podnieść poziom wykształcenia, fundując szkoły. Nie można zapomnieć o kulturze i rozrywce dla elity i mas pracujących. Budujemy więc teatry, hipodromy i okazałe koloseum.
Na prowincji troszczymy się przede wszystkim o stworzenie linii komunikacyjnych między wioskami a miastem. Warto też pomyśleć o połączeniu drogowym z Rzymem. Dobra sieć dróg ma istotny wpływ na poprawę wymiany handlowej, więc także na rozwój przemysłu. Do wyboru mamy szlaki prowincjonalne oraz „szerokopasmową autostradę". Ciekawostką jest to, że nie można kłaść „autostrady" bezpośrednio na zwykłych drogach. Najpierw trzeba je wyburzyć!
Barbarzyńcy
zawsze stwarzają, problemy w spokojnym rozwoju imperium. Jeśli zaatakują miasto, to do dyspozycji obrony mamy mury i wieże. Bronia, ofensywną, na wypadek ataku, są jednostki stacjonujące w barakach. Tyle teoria tej gry. Praktyka jest znacznie ciekawsza. Zamiast bardzo ładnych, ale nieskutecznych murów (jedynie opóźniają wtargnięcie wroga), trzeba budować umocnienia z... szeregów studni. Barbarzyńcy nie potrafią przebyć wody i nie są w stanie zburzyć studni.
Na prowincji praktycznie cały czas spędzamy na użeraniu się z barbarzyńcami. Nowe kohorty organizujemy poprzez budowę fortów. Jednak tworzenie nowych jednostek nie jest dobrą metodą zapewnienia bezpieczeństwa. Zwiększenie ich liczby powoduje osłabienie siły poszczególnych oddziałów, ponieważ żołnierze przesuwani są do nowych kohort z istniejących wcześniej. W praktyce utrzymanie 10 kohort wymusza na nas znaczne zwiększenie wydatków na wojsko. Skuteczną metodą czynnej obrony są patrole w bardziej zagrożonych rejonach. Rolę obrony defensywnej pełnią, podobnie jak w mieście, mury i wieże. Są one jednak znacznie droższe i również nie potrafią powstrzymać wrogich oddziałów, a jedynie opóźniają postępy watah barbarzyńców (nawet mury wzmocnione wieżamil).
Warto obserwować zbliżające się jednostki wroga (szybkie przejście i kliknięcie PPM na komunikacie o ich dostrzeżeniu), ponieważ lądują one tylko w kilku miejscach. Niekiedy robią to całkiem bez sensu. Zdarzyło mi się, że barbarzyńcy upodobali sobie wysepkę odciętą od lądu stałego... Bardzo skuteczne jest stawianie murów na miejscu lądowania. Jeżeli oddział barbarzyńców nie może się poruszyć - samoistnie ginie, a wraz z nim wszystkie nasze problemy. Oczywiście, ideałem jest otoczenie całego terenu murem, koszty są jednak tak wielkie, że to praktycznie niemożliwe. Dlatego należy położyć nacisk głównie na obronę aktywną, tworząc nieliczne, ale silne kohorty.
Forum
czyli „rada ministrów" umożliwia szybką orientację w sytuacji -możemy planować dalszy rozwój miasta i prowincji.
Minister ds. dochodów osobistych (czyt. autokorupcji) podaje wysokość przywłaszczonych przez nas funduszy, informację o przychylności imperium oraz wysokość miesięcznych poborów. W wypadku, gdy kasa miejska świeci pustkami możemy nieco dołożyć z „oszczędności". Jak sytuacja unormuje się, zdążymy jeszcze wystarczająco nakraść. Opłaca się pobierać „pensję" w granicach 100 denarów.
Minister obrony prowincjonalnej informuje o stanie oddziałów wojskowych. W ich skład wchodzą: jednostki zawodowe (ich liczba zależy od wysokości sum przeznaczanych na ich utrzymanie), pobór (stan liczbowy zależy od procentu poborowych z miasta - za duży pobór powoduje wzrost niezadowolenia społecznego) oraz oddziały pomocnicze złożone z plebsu. Najpoważniejszą siłą militarną są oddziały złożone z jednostek zawodowych.
Minister statystyki przedstawia na wykresach zmiany wielkości populacji, wysokości zebranych podatków od mieszkańców i zakładów przemysłowych oraz stanu funduszy miejskich.
Minister finansów podaje dokładne rozliczenia finansowe. Przede wszystkim, wysokość podatków od osób prywatnych i zakładów przemysłowych. Najlepiej, aby nie przekraczały one 5%, okresowe zmniejszenie wysokości podatków (do 3-4 %) może dobrze wpłynąć na rozwój przemysłu. Lepiej jednak z tym nie przesadzać, eksperymentalna (bardzo droga) rezygnacja z opodatkowania nie przynosi wyraźnych efektów. Kolejne wartości podawane przez ministra finansów to: liczba mieszkańców, poziom bezrobocia oraz wysokość podatków „na głowę". Sytuację finansową charakteryzują dane z poprzedniego roku: wpływy (czyli podatki) oraz straty, czyli budownictwo, koszty utrzymania plebsu oraz jednostek zawodowych, wysokość korupcji i danina dla stolicy. Wysokość odprowadzanego do Rzymu podatku zależy od poniesionych przez nas wydatków. Jeżeli nic nie budujemy, w celu zaoszczędzenia, to zostaniemy obłożeni wyższym podatkiem. Należy więc znaleźć „złoty środek", pozwalający rozwijać miasto, płacić punktualnie daninę i jeszcze nieco zaoszczędzić (dla kasy miejskiej i prywatnej).
Minister „spraw zagranicznych" podaje średnią ocenę sytuacji „międzynarodowej", na którą składają się wskaźniki pokoju (wzrastają z każdym rokiem, jeśli barbarzyńcy nie wedrą się do miasta), kultury (rozbudowa budowli z nią związanych), dobrobytu (zależy od rozwoju przemysłu i wielkości bezrobocia) oraz imperium (połączenia drogowe z wioskami i Rzymem oraz skuteczna obrona prowincji).
Minister gospodarki przedstawia aktualny stan przemysłu i prognozy jego rozwoju. Podaje, w które z dziedzin produkcji (szkło, cyna, garncarstwo, miedź, wino, kość słoniowa, pszenica czy korzenie) warto inwestować w danej prowincji.
Minister ds. plebsu ułatwia podejmowanie decyzji o sumach przekazywanych na potrzeby utrzymania jego „ministerstwa". Podaje aktualną kwotę oraz stan z poprzedniego roku. Plebs można przydzielać do różnych zadań, np.: budowanie nowych obiektów (o niezależnej od gracza wielkości), służba w straży pożarnej (bardzo ważne), utrzymanie budynków i dróg, prace na prowincji, a nawet w charakterze sił pomocniczych w armii (16 ludzi tworzy jeden oddział wojskowy). Podniesienie wysokości funduszy powoduje przyrost liczbowy plebsu. Wskazane jest utrzymanie niewielkiej nadwyżki nad aktualnymi potrzebami.
Oceniając grę Caesar Deluxe nie da się ukryć, że w porównaniu z SimCity, nie mówiąc już o SimCity 2000, nie wypada ona rewelacyjnie. Nie wykorzystano możliwości, jakie dawało zarządzanie prowincją, a nie tylko miastem (np. uprawa pól, hodowla, zakładanie nowych osad itp.). Również stałe zagrożenie ze strony barbarzyńców może być męczące dla zwolenników spokojnego budowania. Jednak magia historii starożytnego Rzymu pozwala zapomnieć o niedociągnięciach gry, a budowanie imperium może być fascynującym zajęciem, nie tylko dla miłośników gatunku...
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji Caesar Deluxe.