Gra dość banalna trzeba przyznać. Sterujemy rycerzem, który musi uratować księżniczkę zamkniętą w wieży. Skąd ja znam ten motyw. Poruszamy się po labiryncie, w którym porozrzucane są... części drzwi. Dokładnie osiem. Po zebraniu wszystkich przechodzimy do następnego poziomu, których jest sześć. Wtedy możemy uwolnić naszą ukochaną. Zadanie wydawałoby się proste ale niekoniecznie. Labiryntu pilnują strażnicy. Poza tym mamy limit czasu po upływie którego tracimy życie a mamy ich tylko trzy. Nasz rycerz nie walczy mieczem tak jak to na rycerza przystało tylko z niego... strzela. W ciasnych korytarzach labiryntu cholernie trudno trafić przeciwnika tak żeby samemu nie oberwać. Żeby było śmieszniej a raczej trudniej to musisz go trafić nierzadko więcej niż raz rzeby zginął. Generalnie rzecz biorąc gra przypomina nieco Battle City i rzeczywiście pod pewnymi względami tak jest. Ale nie dorasta do pięt temu tytułowi pod względem grywalności i dopracowania. Zagrać można ale bez przesady.
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji Battle City to nie jest !.