Producenci gier role-playing nie rozpieszczają Amigowców. Na szczęście, również polscy autorzy zainteresowali się tą dziedziną i stworzyli bardzo interesującą grę, Dreenshar - Dzieło magów.
Legenda jest ciekawa. Ciemne Moce opanowują kolejne terytoria, nad którymi kontrolę sprawują magowie. Z ostatniego pogromu ocalał tylko jeden mag, jak się łatwo domyślić - bohater gry. Teraz on musi pokonać Ciemne Moce, władające coraz większymi obszarami.
Gra zaczyna się, rzecz jasna, od stworzenia własnej postaci. Należy określić przynależność rasową bohatera oraz jego zawód. Poza tym gracz może się dowiedzieć, jakie parametry mają wybrane przez niego cechy postaci i, oczywiście, skorygować swój wybór.
Podczas właściwej gry wszystko obsługuje się myszką. System ikonek w Dreenshar jest dość wygodny i po pewnym czasie wszystkie czynności wykonuje się właściwie automatycznie. Ekran podzielony jest na kilka okienek, szczegółowo opisanych w dołączonej instrukcji (jest ona bardzo dokładnie wykonana i informuje gracza o wszystkich podstawowych sprawach).
Nieco mniej ciekawie przedstawia się zestaw dostępnych lokacji. Po pewnym czasie ich wygląd zaczyna się powtarzać, co chwilami może być przyczyną pomyłek. Na szczęście, grafika jest na tyle bogata, że nie zdarza się to często.
.jpg)
Jak wygląda rozgrywka? Największą część ekranu zajmuje okno z widokiem akcji. Gracz porusza się po terenie na zasadach podobnych, jak np. w Dungeon Master, czyli skokowo, z obracaniem się co 90 stopni. Nie jest to, co prawda, pomysł najświeższy - przydałby się w grach amigowych płynny przesuw ekranu (jak w grach doomopodobnych), lecz przypuszczam, że autorzy Dreenshara chcieli uczynić swą grę dostępną większej liczbie osób. Nie jest bowiem tajemnicą, że stara Amiga 500, czy nawet A1200 (w wersji podstawowej) nie "pociągną" bardziej rozbudowanej gry, wykorzystującej środowisko 3D.
Zwiedzając kolejne podziemia trafimy na miasto. Bohater gry może tam spotkać mieszkańców, często służących dobrą radą. I chociaż nie zawsze warto wierzyć ich słowom, zwykle bywają pomocni.
Jeśli RPG - to nie tylko chodzenie, ale również sporo strategii i taktyki. Faktycznie - te elementy rozgrywki są również w Dreenshare. Walka odbywa się na kilku płaszczyznach Gdy znajdziemy się blisko osoby, którą chcemy zaatakować, należy systematycznie wciskać ikonę walki, jeżeli dobrze wyczujemy szybkość, z jaką należy to robić, a przeciwnik ma na tyle niskie charakterystyki, że jesteśmy w stanie go pokonać - wróg pada martwy, a my dostajemy punkty doświadczenia. Bywa też, że można zabrać uzbrojenie martwego wroga, inna forma walki to magia - jej używanie jest szalenie uproszczone (w porównaniu z innymi RPG). Po prostu, jeżeli nasz bohater ma wystarczająco silną charakterystykę, aby rzucić czar (liczy się tu m.in. doświadczenie), wystarczy kliknąć na ikonkę i po wszystkim.
Duży nacisk położono również na sprawy związane z ekonomią, jest to zrozumiałe, bowiem żadna porządna gra role-playing nie może się obyć bez możliwości wyposażenia gracza w broń. Można, oczywiście, zdobywać oręż od zabitych wrogów, lecz znacznie wygodniejszym i bezpiecznym sposobem jego pozyskania są odwiedziny w miejskim sklepie. W grze można kupować i sprzedawać wszelkie towary (choć ta ostatnia czynność jest ograniczona wolną powierzchnią w sklepie).
Moim zdaniem, Dreenshar w pełni zasługuje na to, aby ją polecić graczom. To jedna z niewielu polskich gier, nie będących prostą strzelaniną czy platformówką.
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji Dreenshar.