Ocena: ( 10 / 10 )
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
Głosów: 2 Pobrano: 31 razy.
Eliminator, Hewson 1988
Niekiedy koncepcja połączenia paru gatunków gier w jedną całość, daje niespotykany efekt – otrzymujemy świeży i niecodzienny pomysł, a co za tym idzie ciekawy i wciągający tytuł. Taki jest właśnie „Eliminator” : miodna mieszanka gry zręcznościowej, strzelaniny oraz futurystycznego wyścigu.
W grze poruszamy się stakiem kosmicznym po drogach planety Omagor. Trasy są kręte, pełne wzniesien jak i gwałtownych spadów. Obfitują w umieszczone dosyć licznie przeszkody w różnej postaci: niezniszczale, kolczaste bariery, jak również pulsujące światłem mury(przez te można przebić się strzelając z umieszczonych w naszym pojeździe działek) , które nieraz przetestują naszą zręczność i szybkość podejmowania decyzji. W późniejszych levelach, komplikacja jest jeszcze większa – trasy dodatkowo przedzielone są ciągnącymi się wzdłuż, głębokimi rzekami (co skutecznie ogranicza nasze pole manewru) które można jedynie przeskoczyć, lub wjazdami do tuneli – tam ruch odbywa się również po jego suficie.
.jpg)
Oczywiście to nie wszystko. Od czasu do czasu nękani jesteśmy przez pojawiające się grupy przeciwników – latających jak i naziemnych statków oraz robotów ,zjednoczonych we wspólnym celu - jak najszybszym i najskuteczniejszym zniszczeniu pola siłowego naszego statku. W tej nierównej walce nie jesteśmy zdani jedynie na swoją zręczność i refleks – nasz statek został wyposażony w odpowiedniej mocy działko plazmowe i oraz dodatkowe miejsce na inne rodzaje broni – zdobywamy je podczas gry. Chyba najbardziej uniwersalną i skuteczną jest ta o podwójnym strzale, ale również inne: od broni strzelającej w rożnych ukośnych kierunkach, poprzez działa skuteczne na przeciwników latających, a na bombie niszczącej wszystkich w zasiegu wzroku wrogów skończywszy - znajdą z pewnością zastosowanie w odpowiednich sytuacjach:).Tą ostatnia należy używać tylko w chwilach krytycznych (np. przy małej ilości energii i nadlatującej właśnie eskadrze wroga)– zużywa większość amunicji naszego statku.

Nie ma czego ukrywać,gra jest trudna! Szczególnie na dalszych poziomach, gdy przychodzi nam latać po trasach podzielonych jedną lub dwiema rzekami. Przede wszystkim , jak już wspomniałem, mamy wtedy ograniczone pole manewru, przez co nie możemy skutecznie bronić się przed wrogami.Poza tym zbliżając się do bariery musimy szybko przeskoczyć na któreś z pól obok, ale na które? Jedyne rozwiązanie to szybka decyzja oraz zapamiętanie rozmieszczenia barier na każdym levelu - na chybił-trafił nie warto liczyć. Dodatkowo trasy są kręte, pełne wzniesień i gwałtownych spadów, co niekiedy powoduje że mamy dosyć ograniczone pole widzenia. Często gdy droga zaczyna opadać ku dołowi, zdarza się że nagle przed nami wyłania się przeszkoda - wtedy zostajemy zdani jedynie na swój relfleks. Pomimo wszystkich, wymienionych utrudnień, gra potrafi naprawdę wciągnąć – po któryms z kolei czołowym zderzeniu z barierą i zniszczeniu n-tnego statku, zaczynamy popełniać coraz mniej błedów, jeszcze sprawniej wykańczamy pojawiających się wrogów i w końcu gładko przechodzimy na następny poziom, co sprawia niemałą satysfakcję:).
Grafika w „Eliminatorze”, można by rzecz, jest surowa. Bez zbędnych fejerwerków, z dominacją odcieni szarości i brązu, spełnia jednak swoją funkcję: wszystko jest czytelne i nie przeszkadza w rozgrywce. Na uwagę zasługuje oczywiście ciekawy (jak na czasy powstania gry – rok 1988) pomysł animacji toru – wektorowe, pokryte szachownicą trasy. Nie jest to oryginalny pomysł – wczesniej został wykorzystany w grze „Trailblazer” (’86) – jednak zaadaptowany tutaj, daje interesujący, futurystyczny efekt.
Muzyka z gry jest cudowna! Moim zdaniem jest to esencja najlepszych dźwięków C64 tamtych lat. Nie koloryzuję ani nie upiększam, pomimo jedynie dwóch czołowych motywów występujących w grze ( nie licząć tych na koniec gry i przy wpisach w high score), grupa Maniacs of Noise (która nota bena tworzy do dziś pod niezmienioną nazwą), postarała się wycisnać z comodorowskich SID’ów jak najwięcej. Udało im się to z pewnością , a nam pozostaje cieszyć się po dziś dzień, świetną ścieżką dźwiekową „Eliminatora”.
Podsumowując: niekonwencjonalna, futurystyczna zręcznościówka, trudna ale i bardzo „miodna” zarazem. Ja wróciłem do niej po kilkunastu latach, tytuł nie zestarzał się ani troche. Polecam go i wam.:)
Zobacz także:
Eliminator
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji Eliminator.