Dzięki niezwykłej inwencji twórców gier komputerowych mogliśmy już wielokrotnie wcielać się w rolę generałów i pułkowników, menedżerów piłkarskich, hokejowych i żużlowych, producentów telewizyjnych, podróżników i odkrywców, architektów i urbanistów, o konstruktorach samochodów już nie wspominając. Wydawałoby się więc, że w dziedzinie pomysłów na gry trudno o coś oryginalnego. A jednak... Dzięki grze Flamingo Tours mamy okazję zostać szefem biura podróży i borykać się ze wszystkimi (prawie) problemami, jakie spotykają przedstawiciela tego oryginalnego zawodu.

Autorzy postarali się, aby ich produkt obejmował jak najszersze pole działania. Musimy więc zatroszczyć się o wynajęcie w hotelach na całym świecie miejsc dla naszych gości i zapewnienie im w miarę bezpiecznego dojazdu, ale także o promocję naszej agencji, utrzymanie biura i stały dochód. Możemy też pożyczać na lichwiarski procent w banku lub organizować rejsy turystyczne po egzotycznych morzach (w tym po Bałtyku). Sprawne zapanowanie nad wszystkimi opcjami nie gwarantuje sukcesu, niezbędna jest jeszcze szczypta taktyki, której opracowanie wymaga wysilenia szarych komórek.
Interfejs użytkownika jest bardzo przyjazny, podobny do tego, który zastosowano np. w grze Detroit - przejrzysty system ikon i przycisków. Pod tym względem Ramingo Tours ma tylko jeden minus - od początku do końca mówi do nas po niemiecku.
Oprawa graficzna stoi na wysokim poziomie, sporo skanowanych zdjęć i realistycznych obrazków. Niektórych może razić pstrokacizna bijąca z ekranu przez cały czas rozgrywki, ale cóż, interesująca handlówka nie musi wyglądać jak symulacja szachów! Dźwięku za to jak na lekarstwo, słaba melodyjka przygrywa tylko podczas czołówki. Później - cisza, aż dudni.
Jeśli jesteś fanem gier ekonomiczno-handlowych, lubisz ciekawe innowacje, a nie przeraża Cię wysoki poziom trudności - zagraj w Flamingo Tours i baw się dobrze.
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji Biuro turystyczne.