Ocena: ( 9.25 / 10 )
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
Głosów: 4 Pobrano: 73 razy.
Dawno, dawno temu, w galaktyce daleko, daleko stąd, złe imperium zajmowało się ściganiem dobrych rebeliantów. Dokładnie w tym samym czasie, ale w zupełnie innej galaktyce statek kosmiczny Futrzaków błyskawicznym manewrem w szedł na orbitę wokół zamieszkanej planety i równie szybko z niej zszedł. Jednym słowem, gówno wpadło w wentylator. Teraz Ty, drogi Graczu, musisz je z niego wydłubać. A uczynisz to uwalniając dobrego, siwego Futrzastego Króla z pazurzastych łap zębiastego i bardzo niedobrego, niezidentyfikowanego Futrzaka. Droga do klasycznie wręcz ponurego zamczyska ww. N. Futrzaka powiedzie Cię przez pustynię, lagunę, dżunglę, jaskinię. Zakłady Przetwórstwa Wszystkiego Co Się Już Nie Rusza "Bacutil". i co tam jeszcze. W każdym razie, nie ma lekko — ja ugrzązłem już w połowie laguny, pozostawiając następne osiem i pół poziomów osobnikom ciężej chorym na umyśle. Wiem skądinąd, że dalej jest gorzej (to chyba jakieś prawo fizyczne? — drogę zastępują żabki, tygryski, kaktusiki, pajączki, mamuciki, kolczaste liany, żółwie Ninja, Batmany, Lemingi i wszelka inna fauna i flora. Stajesz przeciw nim samotnie (choć w czterech osobach i z pięcioma życiami) i w połowie nieuzbrojony — tylko dwa spośród czterech możliwych wcieleń Furiackiego Futrzaka dysponują bronią. A oto owe wcielenia:
Fury of the Furries to gra wymagająca raczej dębowych klepek (od pierwszej do piątej), niż stalowych paluszków. Choć odrobina zręczności też się przyda, jeśli nie chcecie powtarzać każdego etapu po dziesięć razy. Przypomina to jednocześnie The Lost Vikings i Lemingi — gdy rozwiązanie łamigłówki jest już widoczne jak na dłoni, pozostaje tylko je zrealizować. Oczywiście, wygrana wymaga skorzystania ze szczególnych umiejętności Futrzaków w odpowiednim momencie — jeśli któreś wcielenie staje się dostępne (po przejściu przez takie zielone, falujące coś) oznacza to, że jego zdolności będą niezbędne na danym poziomie.
Przez pierwsze trzynaście poziomów (pustynia i kawałek laguny) trudności utrzymują się na przyzwoitym poziomie. Utknąłem nie z powodu swej niezręczności — trafiłem na łamigłówkę, której za cholerę nie mogłem rozwiązać. Brak czasu Tu muszę nadmienić, że tak w ogóle to nie lubię zręcznościówek — Furia Futrzaków jest jednak czymś więcej. Rozplątywanie pogmatwanych ścieżek wiodących do zwycięstwa dostarcza rozkoszy szarym komórkom, zaś móżdżek i rdzeń przedłużony zajmują się prowadzeniem futrzastych bohaterów po szlaku chwały. Nie bez przyjemności: wszystkie Futrzaki są bardzo zręczne i skoczne, potrafią np. zmienić w powietrzu kierunek lotu, a ewolucje na linie w wykonaniu Zielonego to po prostu poezja w ruchu — zwłaszcza błyskawiczne przemierza nie sufitu w serii wahadeł.
Dobry pomysł to dopiero polowa sukcesu. Wykonanie jest na szczęście na wystarczającym poziomie. Płynnie animowana grafika (choć prawdę mówiąc, nie ma tu czego animować — Futrzaki są malutkie), dziesiątki trochę różnych przeciwników, smakowite (jeśli ktoś lubi cukierki) obrazeczki na początku każdego rejonu, śmieszne animowane sekwencje na każdym kroku, niezły dźwięk — to się jeszcze długo nie znudzi.
Wady — a jakże, w dobrej grze nie może zabraknąć niczego. Nawet wad. Najbardziej przeszkadza konieczność pokonywania w kółko znanych do rzygu trudności — gra zapamiętuje nasze sukcesy automatycznie, ale niestety tylko co pięć poziomów. Powtórzona po raz sto czterdziesty sekwencja pt. "Śmierć Futrzaka" wywołuje już tylko wściekłe walenie w ESC, zamiast spodziewanych salw śmiechu. Na każdym poziomie mamy limit czasu.
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji Furia Futrzaków.