Ocena: ( 9.6 / 10 )
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
Głosów: 5 Pobrano: 452 razy.
Głównym bohaterem gry jest mały Henry(ś), który ma za zadanie zebrać wiele przedmiotów znajdujących się w różnych częściach królewskiej rezydencji. Nie będę ukrywać, że ów zadanie do karkołomnych należy, gdyż na każdym kroku czyhają na Henry'ego śmiertelne pułapki. Czy to dotknięcie korony w pierwszej komnacie będącej garderobą, czy też upadek z większej wysokości w każdej innej, kończy się dla niego śmiertelnie. Niestety również własnoręcznie wypuszczony z klatki na wolność ptak stanowi zagrożenie dla życia naszego małego bohatera. Na pozór nie ma nic prostszego niż znalezienie paru gadżetów i udanie się do drzwi, a jednak czasem trzeba się „nagimnastykować” aby nie skończyć tragicznie, czy wielokrotnie powtarzać skoki, by wreszcie zlądować w miejscu, gdzie się zaplanowało.
Cała gra składa się z ośmiu różnych komnat (garderoba, łazienka, kuchnia, salon, pokój zabaw Henia, coś jakby sypialnia, jadalnia i loch), wypełnionych odpowiednimi dla konkretnego miejsca przedmiotami (np. w jadalni do zebrania są: kurczęce udka, sztućce, przyprawy, a zagrażają nam: dwaj malutcy ale „uzbrojeni” kucharze, talerz z upieczonym kurczakiem przesuwający się wzdłuż stołu, wiszące obrazy, żyrandole, a także noga od stołu). By przejść do następnego pokoju nie wystarczy zdobyć kluczyk, który ukazuje się po np. zabraniu truskawki w kuchni, czy wypuszczeniu wody ze zlewu w łazience, należy splądrować pomieszczenie kompletnie, „ogołocić” z czego się da i wtedy udać się do wyjścia (nie zawsze jest ono oznaczone napisem „out” czy „exit”). Gdy gramy po raz pierwszy posiadane 3 życia raczej nie wystarczą, co prawda autorzy zanim rozpoczniemy grę pytają czy życzymy sobie nieograniczonej liczby żyć albo umożliwienia przeskakiwania do następnego poziomu klawiszem CTRL, ale co to za przyjemność?
Jak na dwudziestopięciolatkę gra jest fantastyczna, co prawda bez spektakularnych efektów, ale budzi ciekawość i wciąga.....nawet jeśli tylko na jedno popołudnie. Poważną wadę stanowi jednak brak zakończenia, gratulacji, owacji, laurów, splendoru i chwały godnej królewskiego potomka. Grę możemy jedynie zacząć od początku albo - jak podaje informacja na jednym z ekranów początkowych - w ostatnim pokoju, gdzie sama osobiście bym nie wracała ;-)
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji Sam w domu ;-).