Samotny biały żagiel rósł szybko w oczach. Była to piracka korweta -jeden z tych kurduplowatych stateczków pętających się po Karaibach w poszukiwaniu łatwej zdobyczy. Tym razem miał pecha. Sprawnie zwróciłeś się burtą do nowo przybyłego i narychtowałeś działa. Gdy podpłynął dość blisko, dałeś salwę całą burtą - będzie tego 32 działa. Piraci obrazili Cię śmiertelnie -nawet nie zdążyli się poddać, a już poszli na dno. Po pierwszej salwie! I gdzie tu zabawa?!
Trudne początki żeglowania
Na szczęście w grze nie odbywa się to tak łatwo, przynajmniej na początku. Zaczynasz jako kapitan w 1650 z jednym marniutkim stateczkiem, którym z ledwością umiesz sterować i odrobiną grosza na dobry początek. Przed Tobą dalekie podróże, tysiące ton przewiezionych towarów, setki pasażerów i liczne bitwy morskie. Celu właściwie przed Tobą nie widać - pływać możesz, ile chcesz, ale jeśli samo pływanie Cię nie bawi, możesz sobie postawić za punkt honoru zdobycie najwyższego stopnia wtajemniczenia żeglarza. Droga do tego daleka.
Na początek musisz kupić mapy i wynająć sternika. Poza tym wszystkiego masz po trochu - w sam raz, by wypłynąć z portu.
Zanim go opuścisz, warto zwiedzić kilka miejsc:
Gdy już kupisz, co trzeba, wchodzisz na statek. Masz na nim wszystkie zgromadzone dotąd mapy jeśli są nowe, dość dokładnie informują, gdzie możesz się spodziewać mielizn, skał i piratów; nie możesz pływać po akwenach, których map nie masz, bo zostaniesz wyrzucony za burtę przez własnych spanikowanych marynarzy. Twoje kolejne tytuły wtajemniczenia żeglarskiego (im wyższy tytuł tym większymi okrętami możesz dowodzić), stan zaawansowania w zdobywaniu kolejnego stopnia oraz wszelkie możliwe statystyki (co wieziesz, za ile kupiłeś, jakich masz pasażerów, jakie są pensje i morale Twej załogi).
Handel i walka
Wiedząc już tyle wyznaczasz kurs i płyniesz. Z początku głównym źródłem dochodu będą przewozy pasażerskie i towarowe (jesteś za mały, żeby się bić z każdym napastnikiem), ale mając już drugi stopień wtajemniczenia i dowodząc handlowcem (MERCHANTMAN) możesz spokojnie napadać na piratów i okręty państw, z którymi Twa ojczyzna prowadzi wojny - to sprawdzony sposób na łatwy zarobek, dający przy tym prestiż.
Walka rozwiązana jest bardzo przyjemnie, choć trąci zręcznościówką. Należy zwrócić się burtą obsadzoną przez żołnierzy do okrętu, do którego strzelamy, wycelować tak, by nieprzyjacielski okręt znalazł się na przedłużeniu masztu i odpalać (najlepiej salwą z burty). Gdy okręt przeciwnika ma dosyć, poddaje się i możemy wybrać ze sklepu Koła Fortuny towary, jakie wiezie. Jeśli nie możemy się doczekać poddania i mamy wystarczająco liczną, uzbrojoną załogę, możesz przystąpić do abordażu (uważaj, by nie zostać przypadkowo staranowanym). Lecz bądź ostrożny-jeśli przegrasz, zostanie Ci łódka i oszczędności zgromadzone w banku. Jeśli z kolei zalejesz przeciwnika gradem armatnich pocisków nie chcąc się bawić w abordaż, jego statek może zatonąć zanim przepakujesz towar do siebie (najczęściej zdarza się to, gdy płyniesz FOURTH RATE, którego zresztą nie polecam, ze względu na małą ładowność w porównaniu z liczbą dział).
Gra moim zdaniem jest świetna. Trochę przypomina Pirates, lecz o wiele mniej uwagi poświęcono wątkowi przygodowemu. Nie można zdobywać statków i tworzyć własnej floty, nie szuka się skarbów. Grywalność na tym trochę cierpi. Nie ma też jednoznacznie zdefiniowanego zakończenia. Ale możność sterowania statkiem z jego wnętrza, różnorodność portów, dane na mapach dezaktualizujące się z upływem czasu, szybkie zmiany polityczne i liczne bitwy morskie czynią High Seas Tradera wyjątkowo atrakcyjnym.
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji HST - opis.