Maksymalnie streszczając fabułę: młodociany kinoman dzięki dziwnemu splotowi wydarzeń zostaje przeniesiony miliony lat wstecz - w okres jury. Musi tam radzić sobie z rozmaitymi stworami (nie napiszę "z dinozaurami", gdyż obraziłbym prawdziwe dinozaury). Jego, a właściwie gracza, zadanie polega na powrocie do domu, do stęsknionych rodziców.
Pełna wersja tej historyjki została przedstawiona w świetnie przygotowanej instrukcji, której większą część stanowi komiks, na dodatek całkiem zabawny.
Jurajski Sen jest najbardziej typową platformówką pod słońcem. Pełno tu biegania, skakania i łażenia po drabinkach, do tego dochodzi unieszkodliwianie różnych natrętów, zbieranie energii i punktów itd.
Dopracowana (nareszcie!) grafika, niezły dźwięk i niebrzydka animacja, to najważniejsze zalety. Wszystkie postacie są ładnie i dowcipnie narysowane, choć trochę gorzej animowane. Podczas intro, które jest krótszą wersją komiksu z instrukcji, a którego niestety nie można przerwać, przygrywa całkiem ładna muzyczka. Za to odgłosy i muzyka w samej grze są całkiem przeciętne. Do wad trzeba zaliczyć niezbyt naturalny sposób poruszania się głównego bohatera oraz zwalnianie animacji na niektórych planszach (nawet na A1200). Może jest to wina zastosowanego języka programowania (AMOS Basic)?.
Z większością przeciwników można rozprawić się spokojnie, tym bardziej, że tylko niektórzy z nich atakują pierwsi. Dlatego też, po pewnym czasie poczułem lekkie znużenie. Ale tak to bywa: długo oczekiwany produkt nigdy do końca nie spełni naszych oczekiwań.
Co do oceny końcowej - wierzcie mi, że chciałbym móc wystawić wyższą. Niestety, mimo że Jurajski Sen prezentuje wysoki poziom, nie jest jeszcze szczytem możliwości polskich autorów.
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji JS.