Ocena: ( 8.75 / 10 )
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
Głosów: 4 Pobrano: 101 razy.
Najkrócej mówiąc, jest to gra logiczna z dużą dozą (czarnego) humoru i pomysłem. Wygląda to prosto - kierujemy małym, ale wielce ambitnym humanoidem (składającym się z kilku pikseli, dlatego nie jestem pewien co do rasy), który usiłuje wydostać się z labiryntów kopalni, w której się biedaczek zgubił. Musi w tym celu przechodzić kolejne poziomy kopalni, co oznacza rozwiązywanie kolejnych łamańców logicznych i zbierać monety, wszelkie, na jakie tylko trafi. Jak to zwykle bywa humanoid jest zdany tylko na siebie i na własny umysł. Mięśnie nie przydadzą mu się zbytnio, ale ich zanik mógłby mu utrudnić poruszanie i wciskanie przycisków, lewarów itp.
W kopalni pozostawiono wiele maszyn, które mogą znacznie zwiększyć szanse uratowania. Wszystkie maszyny są zdalnie sterowane, trzeba znaleźć pilota, żeby móc je uruchomić. Kiedy tylko go znajdziesz, możesz przebijać, drążyć, wiercić i kruszyć skały. Problem polega na tym, że zarówno monety, jak i pilot zazwyczaj znajdują się za potężnymi drzwiami, do których klucze znajdują się w różnych, zwykle niezbyt dostępnych miejscach. To jednak nie wszystko. Poruszanie się w pionie możliwe jest tylko dzięki windom. Windy mogą mieć kilka postaci: platform różnej wielkości, zamykanej i wagowej. Co do platformy, to nie muszę wyjaśniać, ale dwa pozostałe określenia chyba niewiele mówią. Winda zamykana przypomina tę, którą górnicy zjeżdżają w dół szybu, a wagowa to połączone systemem lin dwie platformy - jeśli jedną zjedziemy, to druga automatycznie podjedzie do góry. Różnice są też w poruszaniu się nimi. Platformę można poruszać używając przycisków umieszczonych w ścianach, jak i stojąc na niej. Winda zamykana porusza się jedynie wtedy, gdy ktoś jest w środku i wybiera kierunek, a waga zjeżdża jeśli ktoś na nią wejdzie (można więc przebiegać obok niej, nie będąc zmuszanym do zjechania). Na dalszych poziomach można znaleźć także laski dynamitu. A, i zapomniałbym - do przemieszczania się pomocne są także teleporty. Znalezienie drogi wśród tych wszystkich przeszkód to właśnie nasze zadanie.
Planowanie w LOST IN MINE jest bardzo utrudnione, bo nieustannie ubiega czas, a tuż przed rozpoczęciem nowego poziomu nie można nawet zobaczyć ogólnej mapy terenu. Wszystko, czym dysponujemy, to krótka podpowiedz przelatująca z jednej strony ekranu na drugą, muszę przyznać, że bardzo często jest ona przydatna. Poza tym trudno przejść poziom za pierwszym razem, bo nie można (w każdym razie nie wiadomo mi nic o tym) „przesuwać" widoku w dowolnym kierunku, ale po ofiarnej stracie pierwszego życia ma się więcej szans.
W grze tej udało się zebrać to, co cieszy najbardziej - dopracowaną, bogatą grafikę, muzykę, która nie traktuje możliwości Amigi po macoszemu (przyzwoite aranżacje utworów Jarre'a i D.J. Bobo) i wyśmienite wplecenie logiki w interesujące tło. Oczywiście można też doszukiwać się wad, ale w tym przypadku to szukanie dziury w całym.
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji Zagubiony w kopalni.