Na pozór prymitywna gra, potrafiąca niekiedy na dobre wciągnąć. Sympatyczny dzieciak biegnie przed siebie zmagając się ze ślimakami, muszkami i przeróżnymi innymi żyjątkami leśnymi. Atakuje wszystko co żyje ogryzkami jabłek, kawałkami drewna, a zbiegiem akcji coraz bardziej wymyślnymi przedmiotami. Towarzyszy mu niezmienna muzyka w tle, wesolutka i nie wiadomo czy bardziej denerwująca, czy wprowadzająca w trans.
Widząc Nicky Boom ma się dziwne odczucie: z jednej strony szuka się po omacku klawisza awaryjnego RESET, zarazem coś podpowiada, żeby nie wyłączać, że wszystko jedno. Istnieje prawdopodobieństwo, że podatni na wpływy, zwłaszcza ci poniżej piętnastki nie będą mogli samodzielnie oderwać się od tej powodującej błogie uśpienie gry.
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji Nicky Boom 1.