Ocena: ( 8.5 / 10 )
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
Głosów: 2 Pobrano: 24 razy.
Zazwyczaj celem gier, w których występują wilkołaki, wampiry, czarownice itd. jest unikanie spotkania z tymi kreaturami, lub znalezienie sposobu na zniszczenie ich. Bywają jednak sytuacje odwrotne, kiedy to autorzy programu wcielają nas w postać mroczną i akceptowaną jedynie na monitorze komputera. Tak było w klasyku Knight Lore, także w Couldron, tak jest i w Night Hunter, czyli Nocnym Łowcy, gdzie główny bohater to wampir spędzający noc na poszukiwaniach źródeł ciepłej krwi i czegoś jeszcze. Ale o tym za chwile.
Night Hunter jest grą komnatową ze znakomitą, dwuwymiarową grafiką i jeszcze lepszymi efektami dźwiękowymi (jak na 1990 rok.). Postacie są raczej niewielkich rozmiarów, lecz dopracowane w najdrobniejszych szczegółach i bardzo dobrze animowane. Teren, po którym się poruszamy jest urozmaicony: pomieszczenia pałacu, krużganki, most zwodzony, stary cmentarz, uroczysko i sporo innych fascynujących miejsc do spenetrowania na pierwszym poziomie, z kilku, jakie mamy do przejścia. No i te dźwięki! Wszystkie digitalizowane, co znaczy mniej więcej tyle, że zostały wzięte z natury. Na pytanie o okoliczności nagrania gardłowego pisku wampira, czy rechotu czarownicy, bezpieczniej nie szukać odpowiedzi - lepiej po prostu pobawić się gotową grą.
Gra raczej nie wymaga od nas szybkiego refleksu, rozgrywa się też w tempie dalekim od szaleńczego, a fabuła nie jest specjalnie skomplikowana. Autorzy wyraźnie postawili (z pełnym powodzeniem) na stworzenie wampirzego nastroju i wrażeń hm... estetycznych, o ile do takich można zaliczyć naturalistyczne odgłosy chłeptania krwi, od których człowiekowi zasycha w gardle i dopada go nieprzeparta ochota na musująca colę.
Zaczynamy wraz z pełnią księżyca, w pustej piwniczce, gdzie stoi jedynie przytulna trumna, opuszczona przez nas przed chwilą. Bierzemy kluczyk, otwieramy drzwi ("fire" i do przodu) i możemy zacząć misję. Przede wszystkim szukamy... następnych kluczy, aby móc odwiedzić kika zamkniętych pomieszczeń, jednak ta działalność jest tylko środkiem do osiągnięcia głównego celu - zdobycia trzech tablic kabalistycznych, które pozwolą naszemu wampirowi otworzyć bogato inkrustowane drzwi w lewym krańcu, prowadzące na następny poziom. A tam zadania są podobne. Na dole ekranu mamy informację o niesionych przedmiotach, liczbie "żyć", wyniku i zasobach energii. Możemy ją uzupełniać, wysysając krew z nieszczęśników, jacy nawiną się pod nasze kły i pazury; przytrzymanie "fire" powoduje wysunięcie rąk w kierunku ofiary, ale musi ona podejść na odpowiednią odległość. Poza tym ludzie patrolujący okolice wcale nie są bezbronni: jedni uzbrojeni w osikowe kołki, inni, znacznie gorsi, w łuki.
Przycupnięcie pozwala najczęściej uniknąć przykrych konsekwencji, lecz nie zawsze. Na domiar złego, latające na miotłach wiedźmy bezceremonialnie poszturchują nas, niby po koleżeńsku, ale niekiedy boleśnie. Bezpiecznie i szybko poruszamy się przemienieni w nietoperza ("fire" + prawo, dół), prawy pasek energii ogranicza czas pozostawania w tym wygodnym wcieleniu. Możemy także zmienić się w wilkołaka ("fire" + lewo, dół).
W sumie Night Hunter to przede wszystkim wspaniała zabawa, w trakcie której kompletnie ignorujemy okienko z napisem SCORE, za to uważnie rozglądamy się za sprytnie ukrytymi kluczykami i tablicami. Aha, i jeszcze o jednym pamiętajmy; jak każdy przepisowy wampir, tak i nasz szabloząb potrafi przeżyć jedynie nocą przy pełni księżyca. Świt kończy jego życie, zamieniając peleryniastą postać w kupkę popiołu. Dlatego pospiesz się kiedy usłyszysz śpiew skowronka. Może brzmi on pięknie, ale wampirowi na pewno nie zwiastuje nic dobrego.
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji Nocny Łowca.