Na pierwszy rzut oka NO EXIT wydaje się być pospolitą zręcznościówką, tak też właśnie jest. Na próżno doszukiwanie się głębszego sensu. Jedynym celem jest zabicie przeciwnika, a do tego nie potrzeba innych umiejętności oprócz kopania, nawalania piachami, parowania i robienia uników. Te ostatnie są chyba najważniejsze, chociaż wiadomo, że samą obroną się nie wygra.
Pomysł znany jest od dawna: coś w rodzaju turnieju, w którym walczy się z karatekami o coraz większych umiejętnościach (zmieniają się również ich twarze i sceneria walki). Niby prosta sprawa, ale można się nieźle naciąć, gdyż ich styl walki nie jest porównywalny ani z jakością mistrza z Kung-Fu Master, ani z IK+. których wystarczyło trochę pokopać, by zmiękli. Tutaj trzeba czegoś więcej, a mianowicie szybkości. Uratować Cię mogą jedynie błyskawiczne ataki i jeszcze szybsze uniki. W innym przypadku opuścisz pole walki z głową pod pachą, a turniej rozpocznie się od nowa. I tak w kółko.
Przed rozpoczęciem gry ustawiasz sobie cechy, na które podczas walki będziesz zwracać uwagę. Są to:
Nie zauważyłem, by wprowadzały one coś znacznego do gry, niemniej chyba mają jakiś sens.
Chociaż nasz muskularny ludzik zbudowany z pixeli ekranowych potrafi zadawać całą masę ciosów, ja szczególnie polecam piąchę. Lewo i Fire daje nam mocarny cios ręką, który charakteryzuje się poza tym szybkością wykonania. Żadne kopniaki, podskoki i przewroty. Piącha rulez! Nie spóźniaj się z wydawaniem ciosów, bo przeciwnik jest raczej szybki i uderzać należy z wyprzedzeniem.
Jeśli masz kłopoty z powaleniem przeciwnika, istnieje pewien czar, który zamienia Cię w potwora. Rzuca się go wciskając strzałka w górę. Można go jednak użyć tylko trzy razy podczas całego turnieju. Radzę więc czarować tylko w ostatecznych sytuacjach, bo wcześniej mija się to po prostu z celem, tym bardziej, że walka potworem jest bardzo prosta. Umie on tylko zadać jeden cios, a mianowicie: FIRE+lewo/prawo. Cóż to więc za przyjemność i nauka z takiej walki?! Lepiej już pograć z kolegą-cieniakiem, który pierwszy raz widzi No Exit. Wtedy mu pokażesz, co to znaczy być szefem. Jeżeli zaś nie masz nikogo pod ręką, po prostu zwolnij sobie szybkość, używając klawiszy F1-F5. Będzie to jakby całkiem inna gra, dużo ciekawsza, choć z błędem: na wolnych obrotach zadawanie ciosów jest niemożliwe. Nie przejmuj się jednak, niedługo i tak zapomnisz o No Exit.
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji Bez wyjścia.