''Party Girls'' jest gierką rodem zza naszej zachodniej granicy (przynajmniej ja taki wniosek wyciągnąłem, sądząc po języku, jaki jest w grze). Polega na tym, że trzeba posuwać dziewczyny (uprawiać seks, odbywać kontakty seksualne, kopulować czy jak by ktoś chciał sobie to nazwać - w każdym razie i tak sprowadza się to do jednego i tego samego).
Grafika jest typowa dla C64, czyli pikseloza i 16 kolorów. Niewielka rozdzielczość nie pozwala na szczegółowe odzwierciedlenie piękna kobiecego ciała, dlatego każdy, kto będzie grał w tę produkcję, będzie musiał się zadowolić kanciastymi walorami dziewczyn zamiast podziwiania bujnych krągłości obiektów naszych działań. Mówi się trudno (w końcu ''na bezrybiu i rak ryba'') i trzeba się cieszyć z tego, co jest (''jak się nie ma, co się lubi, to sięlubi, co się ma'', prawda?) - ale przynajmniej sutki widać:).
Gra się składa z wielu leveli i na każdym z nich mamy do zaliczenia po co najmniej kilka dziewczyn - oczywiście w różnych pozycjach (nie będę wyliczał, jakich, żeby nie psuć wam zabawy z odkrywania ''uroków'' tej niemieckiej produkcji). Jak nietrudno się domyślić, z każdym kolejnym levelem poziom trudności rośnie. W takim razie nie ma się co martwić, że szybko ukończymy grę. Przecież co to za radość byłaby z zabawiania się z dziewczynami, gdyby miało się to szybko skończyć?
Dźwięk też jest, ale nie będę o nim dużo pisał, bo w przypadku tej gry lepiej posłuchać niż czytać o nim - więcej się z tego wyniesie:).
Nie będę pisał, czy polecam, czy nie, bo z jednej strony - mogą czytać to nieletni, a to nie jest pozycja odpowiednia dla nich, z drugiej zaś - będą pisać (lub mówić), że jakiś nie tego jestem, bo mnie dziewczyny pod tym kątem nie interesują, dlatego pozostawię Wam, Czytelnicy, pewien niedosyt informacyjny...
Do spotkania przy następnej recenzji.
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji Party girls.