No i mamy kolejną konsolową odgrzewankę, na dodatek apetyczną... Ale po kolei. Bohaterem gry jest Pierre - jeden z najlepszych kuchcików na świecie. Aby tego dowieść, musi przygotować wegetariańskie jadła na sześć różnych sposobów, używając różnych jarzyn i przypraw, a także sera, jajek i grzybów. Składniki jego niedoszłej potrawy są bardzo inteligentne, więc bez użycia siły i sprytu nie dadzą się wrzucić do garnka. Pierre musi zaopatrzyć się w specjalną siatkę i sprzęt do ogłuszania bądź przypiekania rozpierzchłych po wszystkich zakamarkach składników, które na sam widok kucharskiej czapki uciekają gdzie pieprz rośnie. Jak każdy kuchcik, tak i Pierre musi uważać na bakterie (Salmonella) i zepsute, nieprzyjemnie pachnące składniki, które starają się powstrzymać naszego bohatera. Jednak najbardziej pokrzyżować plany potrafi konkurencja - kucharz Noir, wścibski i przebiegły łotrzyk, który od czasu do czasu stara się oswobodzić „zdobycze" Pierre'a, skazując go tym samym na rozpoczęcie całej pracy od nowa.
Gra jest zrobiona dosyć prosto, ale sprawia, że trudno się od niej oderwać. Niezwykle miły bohater gry, ciekawa, chociaż nie ścinająca z nóg oprawa graficzna, a także dźwiękowa (poziomy rozciągają się w pionie, a nie w poziomie), wymyślne plansze bonusowe i oryginalna fabuła - to atuty nie do pobicia.
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji Pierre - Szef kuchni....