Była to druga gra po Populousie popularna gra firmy Bullfrog. Już wtedy zwróciła uwagę niekonwencjonalnością formy, choć nawiązywała do pierwszej. W momencie jej wydania pamiętam komentarze o rewelacyjnym intrze. Dziś może nikogo już nie rusza, choć w zeszłym roku widziałem sporo gorszych.
Tym razem nie jesteśmy bogiem swego ludu, ale dowódcą mającym prowadzić go do zwycięstw. Masz do zdobycia 195 państw o różnych warunkach naturalnych i demograficznych. Każda z kolejnych misji jest trudniejsza, gdyż przeciwników jest więcej i są lepiej uzbrojeni.
Gra nie polega jedynie na walce. Tylko w pierwszych scenariuszach można sobie pozwolić na atak z marszu. Potem trzeba będzie zadbać o bazę ekonomiczną: żywność, uzbrojenie, a także prowadzić rozmowy dyplomatyczne, by opóźnić działania wroga i móc zebrać odpowiednie siły przed atakiem.
Grafika jest na tyle dobra, że jeszcze dziś nie odrzuca od monitora. Nie gorzej jest z muzyką. Interfejs i organizacja ekranu trochę niewygodne, ale to się da przeżyć.
Przypominając sobie tę grę spędziłem przy niej kilka miłych chwil, co w dobie rewelacyjnych produkcji strategicznych mówi samo za siebie.
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji PowerMonger.