Ocena: ( 7.5 / 10 )
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
Głosów: 2 Pobrano: 44 razy.
Polskie bijatyki na Amigę to temat dość drażliwy. Jedynie Franko i Taekwondo Master zdobyły popularność. Poza tym - same produkcje zagraniczne. Ostatnio jednak pojawiła się gra, która powinna podbić serca wszystkich miłośników bicia po twarzy - Prawo krwi.
Podobnie jak w grze Franko, nie ma podziału na walki i rundy. Zamiast tego idziesz przed siebie, rozwalając kolejnych delikwentów. Natomiast grafika jest podobna do tej z gry Taekwondo Master. "Mortalopodobna", zdigitalizowanymi postaciami, prezentuje się bardzo okazale. Animacja bohaterów jest zdecydowanie lepsza niż w Taekwondo Master, a sylwetki wyraźniejsze. Podobnie grafika tła - dobrze zdigitalizowana i zgrana z postaciami. Wspomnieć wypada niebrzydką, rytmiczną muzykę i całkiem bogaty repertuar odgłosów.
Na gracza czeka kilka innych, oprócz samego mordobicia, atrakcji. Przede wszystkim: chodzenie po niewielkich budynkach (widok ala Wolfenstein) oraz pościg samochodem policyjnym (widok z góry). Są to doskonałe przerywniki, naprawdę uatrakcyjniające zabawę.
Teraz pora na narzekania: bardzo doskwierał mi brak opcji wyboru głównego bohatera. Za każdym razem można się wcielić w postać tylko jednego osobnika i po pewnym czasie staje się to nużące. Druga sprawa: zbyt mało poziomów. Po przejściu wszystkich chciałoby się grać jeszcze, a tu nici. Po trzecie i ostatnie, zbyt mały garnitur ciosów, a w szczególności brak uderzeń specjalnych.
Prawo krwi to jednak pozycja interesująca i ze wszech miar warta uwagi. Myślę, że jej w sumie niewielkie wady nie są w stanie przesłonić zalet.
Zobacz także:
Prawo Krwi
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji Prawo Krwi.