Puszka Pandory

Puszka Pandory
Producent i rok wydania:
Marcin Borkowski 1986
Platforma:
ZX Spectrum
Porady:

Ocena: ( 9 / 10 )
12345678910

Głosów: 2 Pobrano: 59 razy.

Zaloguj się, aby ocenić grę!
Nie masz konta? załóż je!
Puszka Pandory: Gra 'Puszka Pandory' Puszka Pandory: Puszka Pandory -  1986 Puszka Pandory: Gra 'Puszka Pandory'

Recenzja - Pandora

Pandora

Nie jest to może gra o jakiej marzy się przez całe życie, ale na pewno nie jest gorsza od wielu sprowadzonych do nas gier brytyjskich, a ma tę niewątpliwą zaletę, że nie wymaga znajomości angielskiego.

Naszym zadaniem jest rozbrojenie systemu rakietowego znajdującego się na niewielkiej wyspie. Nie mamy żadnych dodatkowych informacji oprócz tego, że rakieta na pewno gdzieś tu jest. W ostatniej chwili przed lądowaniem nasz śmigłowiec został zestrzelony przez automatyczne działko zostawione przez konstruktorów systemu, i tylko dzięki skokowi na spadochronie udało nam się ocalić życie. Używać możemy wszystkiego, co uda się znaleźć, a niej jest to tak mało jak by się mogło zdawać — na wyspie znajduje się sporo różnorodnego sprzętu, wyrzuconego przez nas ze śmigłowca tuż przed skokiem.

Jak to zwykle w grach tekstowych bywa, polecenia wydajemy pisząc krótkie zdania (np. „WZIĄĆ MŁOTEK") albo pojedyncze słowa (np. „SKOCZYĆ"). Możemy poruszać się w czterech kierunkach, pływać (w H20), czasami wspinać się na drzewa, a także używać przedmiotów, rozrzuconych po całym terenie wyspy, często w dość nieoczekiwanych miejscach. Program rozpoznaje około dwudziestu słów, toteż komunikowanie się z komputerem jest możliwe w raczej ograniczonym zakresie, ale na ogół przebiega bez zakłóceń.

Scenariusz nie jest zbyt rozbudowany, i występują w nim niemal wyłącznie elementy potrzebne, nie ma dodatkowych wątków rozpraszających uwagę. Nie znaczy to wcale, że gra jest nudna, i nie szykuje żadnych niespodzianek. Podłoże pod napięciem, komora gazowa przez którą trzeba się przedostać, zalany labirynt — to tylko niektóre z pułapek. I ostatnia przeszkoda, trudna albo i łatwa, zależnie od gracza — konieczność odgadnięcia hasła unieruchamiającego cały system. (Jeżeli ktoś się zaciął właśnie w tym miejscu, niech poszuka natchnienia w wakacyjnych numerach Fantastyki z 1983 r.)

Do wad gry przede wszystkim trzeba zaliczyć niemożność nagrania na kasetę jej aktualnego stanu, co powoduje, że za każdym razem trzeba zaczynać od początku. Na szczęście wszystkie przedmioty zawsze leżą w tych samych miejscach, toteż nie ma problemu z ich ponownym skompletowaniem. Druga sprawa to edytor — bardzo wygodny (polskie litery otrzymuje się naciskając odpowiedni klawisz z shiftem — np. (Ł = shift + L) dopóki nie popełni się błędu, bo użycie klawisza DELETE powoduje skasowanie nie ostatniej litery, a całego wprowadzonego tekstu. No i na koniec — mapa kolos. Obszar gry to kwadrat czterdzieści na czterdzieści czyli tysiąc sześćset pozycji w których można się znaleźć. Żeby narysować mapę trzeba zużyć kilkanaście godzin, co może być zabawne tylko dla kartografów (inna sprawa, że są gry z mapami znacznie większymi — np. Lords of Midnight). Ta wersja mapy którą widzicie na dole nie jest całkiem kompletna — brak na niej kilku elementów, a przede wszystkim nie są zaznaczone te miejsca, w których warunki terenowe nie pozwalają przejść na sąsiednie pole. Dotyczy to zwłaszcza gór i skał.

Mapa

Teraz kilka słów na temat grafiki i dźwięku, bo w każdej poważnej recenzji zamieszcza się tego typu informacje. W zasadzie ani jednego ani drugiego w Puszce Pandory nie ma, chociaż nie od razu się to zauważa. Ekran jest tak zaprojektowany, że w jego centralnej części przesuwa się fragment krajobrazu — lasu, wydm, gór itd. w zależności od tego na jakim terenie aktualnie się znajdujemy. Wszystkim naszym poczynaniom towarzyszą krótkie piknięcia — gorzej jest z muzyką, która pojawia się tylko w jednej sytuacji — jako krótki marsz pogrzebowy. Trochę mało, ale lepsze to od ciągłego, nie dającego się wyłączyć brzęczenia — a takie gry też istnieją.

Na koniec dla chętnych kilka wskazówek ułatwiających grę. Swoje działania na terenie wyspy trzeba skoncentrować na trzech punktach — klapie w górach, drzewie na północnym brzegu jeziora i bunkrze na wysepce na jeziorze. Wchodzenie głęboko w las bez kompasu mija się z celem, na szczęście kompas leży na północny zachód od miejsca w którym zaczyna się grę, i łatwo go odnaleźć. Z kompasem czy bez — wejście w obszar anomalii magnetycznej kończy się zabłądzeniem, ale żeby grę ukończyć trzeba tam niestety zajrzeć. Warto rozejrzeć się po mieliznach — można tam znaleźć coś przydatnego.
Do bunkra w górach najlepiej wejść na samym początku gry, kiedy nie ma się jeszcze nic do stracenia. Próba pokonania zalanych korytarzy bez akwalungu jest z góry skazana na niepowodzenie. I ostatnia uwaga — posiadanie sprzętu to jeszcze nie wszystko — trzeba go uruchomić lub umiejętnie używać.

Ogólnie rzecz biorąc, gra jest całkiem udana i potrafi wciągnąć. Szkoda tylko że jest tak mało rozpropagowana, od jej ukończenia minęło już dziesiątki lat, i do dziś znana jest najwyżej kilkudziesięciu, może kilkuset osobom, a na pewno zasługuje na szersze rozpowszechnienie.

Zobacz także:
Puszka Pandory

Autor: Mafia
Ocena: 12345 (4.33) | Głosów: 3 | Odsłon: 2737
2013-02-19 16:10:26
Zaloguj się, aby ocenić recenzję!
Nie masz konta? załóż je!

Komentarze

Brak!
Strona:

Dodaj komentarz

Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji Pandora.

Zaloguj się, aby dodać swój komentarz!
Nie masz konta? załóż je!
:. Copyright by Stare.e-gry.net .: