Były kiedyś czasy, gdy w walce powietrznej liczyła się odwaga i umiejętności pilota. Siedząc za sterami krytego płótnem dwupłatowca i mając do dyspozycji jedynie zsynchronizowany z obrotem śmigła karabin maszynowy oraz wadliwe wskaźniki, stawało się do walki z przeciwnikiem. Tak, to czasy pierwszej wojny światowej, kiedy to nie było jeszcze radarów, prędkości nad dźwiękowych, rakiet samonaprowadzających i systemu fly-by-wire, który umożliwia latanie wszystkiemu, co ma komputer i silnik...
Do takich właśnie czasów przenosi nas gra Red Baron i chwała jej za to.
Jest to symulator myśliwców z lat 1914-1918 i trzeba przyznać, że zadanie swe spełnia całkiem dobrze, od samego początku wprowadzając odpowiedni klimat nastrojową muzyczką i stylizowaną grafiką.
W grze tej możemy stoczyć walkę z jednym z asów lotnictwa tamtych lat, na przykład Manfredem von Richthofenem z Niemiec (słynnym "Czerwonym Baronem"), czy Rene Fonckiem z Francji. Możemy sprawdzić swe umiejętności w ataku na Zeppelina, wrogie bombowce lub balony obserwacyjne, eskortować bombowce lub samoloty zwiadowcze, osłaniać własne balony, patrolować linię frontu, walczyć z wrogim szwadronem lub - żeby było już do końca realnie - polecieć w misji historycznej.
A wszystko to po stronie Niemców lub Anglików/Francuzów.
Program udostępnia sporo opcji dodatkowych: wybór pogody, liczby samolotów i ich szyku, stopnień realizmu symulacji, a także grafiki i dźwięku. A gdy już znudzą nam się pojedyncze misje, oglądanie cudzych (nagranych na kamerę!), czy przeglądanie dostępnych samolotów, radzę dokonać wpisu na listę pilotów i zacząć prawdziwą karierę pilota frontowego po jednej ze stron konfliktu. Kiedyś też się latało i to jeszcze jak!
Red Baron obsługuje zarówno zwykły joystick, jak i jego analogową odmianę. Program byłby całkiem niezły i przyjemny (ach, ten nastrój!).
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji Czerwony Baron.