Jedyne „życie" jakie można tu rozpatrywać, to Twoje — chwila nieuwagi i stracisz je w dość niemiłych okolicznościach — detonując ładunki wybuchowe.
„Intryga" jest prosta — w ręce „bardzo niebezpiecznych terrorystów" dostały się tajne plany NATO. Panowie ci zdążyli już sprzątnąć jednego generała i agenta CIA, który ułatwił Ci robotę, rozmieszczając wokół ich bazy niewiarygodne ilości materiałów wybuchowych. Jedyne co musisz zrobić, to odpalić je i ewakuować się na czas.
Wiadomo oczywiście, że jeśli Ci się nie uda, to ucierpi wielu ludzi (jak to zwykle bywa w akcjach z Sylwestrem Stallone), pochowają Cię bez kilku kończyn, a „bardzo niebezpieczni terroryści" kupią Ci wieniec pogrzebowy i już po sprawie.
Nie muszę Ci chyba przypominać, że jesteś najlepszy, lubisz ryzyko i tylko Ty możesz wykonać to zadanie. Prób masz tyle ile jest palców u jednej ręki a Twoim jedynym sprzymierzeńcem, oprócz własnych umiejętności, jest trawa szybko wypełniająca obszary wyjałowione przez eksplozje.
Teren, przez który przyjdzie Ci się przedzierać, jest dosyć specyficzny. Znajdują się tam lotne piaski, które są „użytku jednorazowego". Jeśli z nich zejdziesz — rozpocznie się proces osypywania prowadzący do zmiany w teren wyjałowiony jak po wybuchu, chyba, że zdążysz wrócić na czas. Zdarzają się też połacie lodu, które mają tę niesympatyczną cechę, że kierunek ruchu po nich jest zupełnie niezależny od Twoich chęci i wysiłków — z reguły ładujesz się prosto w pułapki „bardzo niebezpiecznych terrorystów". Dlatego zanim na niego wejdziesz, upewnij się, że na Twojej drodze nie ma niczego zagrażającego życiu.
Pułapki, dla takiego speca jak Ty, nie stanowią żadnego utrudnienia. Od razu widać, że montował je nieprzeciętny leszcz, który nie miał pojęcia o kolorach maskującychy, ponieważ są... niebieskie. Cały obszar jest też zaśmiecony jakimiś skrzyniami które są na tyle ciężkie, że nawet Ty możesz przesunąć tylko jedną i to pod warunkiem, że trafisz na gładkie podłoże — bez piasków, lodu, traw i jałowej pustki.
Twoim celem są dwa rodzaje ładunków: bomba - którą detonujesz, stojąc na niej, przez wciśniecie SPACE (masz 3 sekundy na ucieczkę z jej sąsiedztwa) oraz mina, której zapalnik czasowy ustawiony jest co prawda na 10 sekund, ale uruchamia się pod naciskiem Twoich stóp.
Pocieszające jest, że dopóki stoisz na minie nie grozi Ci wybuch, gdyż odliczanie rozpoczyna się w chwili opuszczenia przez Ciebie tego pola. Dlatego też ponowne wejście na nią w ciągu tych 10 sekund powoduje zerowanie licznika i ponowne odliczanie. Prawie na każdej planszy znajduje się detonator, który możesz uruchomić (SPACE), by jednocześnie zdetonować wszystkie ładunki. Uważaj jednak by nie zniszczyć sobie drzwi wyjściowych i drogi do nich.
Czasem spotkasz także teleportery, które przeniosą Cię na niedostępne obszary. Aktywizują się również przez wciśnięcie SPACE.
Na pokonanie każdej z plansz masz równo dwie minuty. Nie jest to dużo, ale na szczęście dopóki nie wyłączysz gry, zaczynasz od poziomu na którym skończyłeś, a poza tym możesz wybrać sobie dowolną planszę za pomocą klawiszy: Page Up — poprzednia plansza, Page Down — następna plansza, Home — dziesięć w tył, End — dziesięć w przód. Korzystając z tych opcji nie dostajesz jednak pełnego limitu czasu.
Gra ani nie jest przesadnie trudna ani skrajnie łatwa. Z reguły komnata zajmuje kilka do kilkunastu minut, bardzo rzadko wymagane jest natchnienie lub inteligencja powyżej przeciętnej. Przekolorowana (moim zdaniem) grafika może nieco utrudniać rozróżnianie obszarów, ale przyzwyczajenie się do tego jest kwestią minut. Muzyka, przyznam, nie jest dziełem artysty — najlepiej w ogóle ją wyłączyć.
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji Saper.