Space Hulk

Space Hulk
Producent i rok wydania:
Electronic Arts 1993
Platforma:
Amiga
Porady:
Pobierz grę
(1.981 MB)
Gra także w wersji:
PC - Space Hulk
Zobacz także:
Space Crusade

Ocena: ( 9 / 10 )
12345678910

Głosów: 4 Pobrano: 37 razy.

Zaloguj się, aby ocenić grę!
Nie masz konta? załóż je!
Space Hulk:  Space Hulk:  Space Hulk:  Space Hulk:  Space Hulk:

Recenzja - Hulk

Hulk

Space HulkStefan Z. zakuty w elektroniczną, pancerną zbroję stał oparty o ścianę i pocił się w oczekiwaniu na swoje przeznaczenie. Niecierpliwie potrząsał działkiem od helikoptera, a wolną grabą żonglował pękiem granatów zapalających (zawleczki przezornie zostawił w domu). Za nim w podobnie znudzonych pozach czekała reszta kapeli. Mietek S. nerwowo grzebał w swoich kalesonach, myszkując dłonią w poszukiwaniu magazynka do piły łańcuchowej. Zręcznym ruchem zakleszczył dłoń na znalezionym pojemniku z zapasowym łańcuchem i olejem napędowym, co zaowocowało gwałtownym wyciekiem tej łatwopalnej substancji — plama na gatkach obwieściła światu hiobową wieść, zanim Mniecio zdążył otworzyć usta.
Space HulkZenobiusz G. — trzeci członek oddziału, zapragnął przetestować swój nowy model miotacza płomieni. Efektem jego wysiłków był popularny cyrkowy numer znany pod nazwą "człowiek—pochodnia". Nasiąknięte paliwem ciało Mieczysława S. szybko uległo zwęgleniu... na posadzce pozostała tylko pojękująca cicho piła. Ta pechowa kremacja uszczupliła drużynę już na starcie. Do transportera wsiadło tylko czterech arnoldopodobnych komandosów.

Space HulkZłośliwa plotka o stu gębach i tysiącu odbytów mówiła, że ojcem Eustachego Ł. był Terminator. Być może to właśnie zadecydowało o wybraniu go do szwadronu antygenokratycznego. Prawdę mówiąc, plotka nie była daleka od prawdy, bowiem jego protoplastą był Piast Kołodziej — znany gorzelarz i koniokrad. Nieustające delirium objawiające się — oprócz omamów — przekrwionymi oczami i dygotem oburęcznym, stworzyło z Eustachego doskonały materiał na niezrównanego wymiatacza z działu dużego kalibru. Również jego kandydatura na sanitariusza zespołu nie spotkała się ze zdecydowanym sprzeciwem — wszelkie protesty zostały uciszone przez blade spojrzenie oczu, niemal pozbawionych tęczówek. Ostatnim uczestnikiem ekskursji był Antoni R., którego na drogę zbrodni sprowadził zły los. Już od maleńkość wpajano mu miłość do zadawania cierpienia, gwałcenia bezbronnych kobiet (i mężczyzn), jak również do obfitujących w szkarłat krwi zabaw z radziecką wiertarką elektryczną. Dziedzictwem jego dzieciństwa stał się więc masochizm i sadyzm — włącznie z doprowadzeniem ofiary do stanu odpowiadającego nekrofilskim skłonnościom Antka. Teraz niespełna czterdziestoletni komandos odnalazł swe powołanie w operowaniu zbroją bojową, zaopatrzoną w ostrza rodem z Edwarda Nożycorękiego.

Space HulkZ przekleństwami i utyskiwaniami wytoczyli się czterej szubrawcy z wnętrza ociężałej maszyny i stanęli przed zamkniętymi na głucho pancernymi drzwiami, prowadzącymi do wnętrza labiryntu genokradów. Po trzech chwilach stali zwartym szeregiem w jego wnętrzu, obrzucając się powłóczystymi spojrzeniami. Nieposkromiona odwaga Stefana Z. popchnęła go do przodu. Zaczął zagłębiać się w pełną strachu ciemność; za nim podążyła reszta kompanii. Pierwszy stwór został wykryty już z daleka. Jego prawienie się obwieściło popiskiwanie skanera wykrywającego życie. Czerwone światełko na ekranie urządzenia zbliżało się w zastraszającym tempie. Dziki wrzask przeszył śmiertelną ciszę i w świetle reflektorów umieszczonych na hełmie Stefana pojawiła się pędząca korytarzem bestia. Dwieście metrów dzielących ją od komandosów przebyła błyskawicznie, posługując się przy tym znaczną liczbą kończyn. Antoni spokojnie przemieścił się na przód oddziału i gdy bestia z prędkością pociągu podmiejskiego dopadła intruzów, rozszarpał ją na kawałki potwornymi pazurami przedramion.
Dalsza wycieczka obfitowała w podobne ekscesy. Jedna z utarczek zakończyła się zgonem Stefana, który osaczony w korytarzu B8 wypstrykał się z amunicji. Pomoc przyszła zbyt późno. Niech mu ziemia lekką będzie.

Space HulkCel wyprawy został osiągnięty po zabiciu około kopy genokradów i dotarciu do ich wylęgarni. Tu na czoło wysunął się, dotąd niemal bezużyteczny, Zenobiusz. Szparko operując swym kochanym miotaczem i sporadycznie ciskając granaty znalezione przy ścierwie Stefana, puścił cały korytarz z dymem. Przy tej operacji podgrzał nieco ospałego Eustachego, który z gorejącym zadkiem puścił się biegiem wymuszając pierwszeństwo z prawej na zbliżającym się potworze. Potrącił go, upadł i już nie wstał. Jego śmierć pomścił Antoni, umieszczając zręcznym wślizgiem parę ostrzy w potylicy i podbrzuszu zbrodniczego genokrada.
Zadanie, choć okupione 60-procentowymi stratami, zostało wykonane.

Space HulkTak nieskomplikowanie wygląda fabuła SPACE HULK dystrybuowanego przez IPS. Jest to raczej rozrywka dla niewyżytych młotków i krwiożerczych zabójców przybyszów z kosmosu. Gra oparta jest częściowo na zasadach WARHAMMER (GAMES WORKSHOP), jednak ze znaczną przewagą szybkości działania joysticka niż umysłu. Nie polecam jej więc nikomu, kto nastawia się na coś więcej, niż zabijanie ohydnych stworów.
Niewątpliwym atutem tego programu jest wyśmienity dźwięk. Gracza wita digitalizowana muzyka i synteza mowy (słyszalna nawet, choć bardzo niewyraźnie, na bzykadle). Również grafika jest bardzo dobra i ciekawie przedstawia szczegóły rozszarpywanych potworów. Poważnym mankamentem jest natomiast animacja — postacie okutanych w kombinezony żołnierzy przesuwają się skokowo i dość niemrawo; z kolei obrót o 90 stopni prawie urywa głowę i przyprawia o mdłości, gdyż jest chyba przedstawiony za pomocą jednej sekwencji. Sumarycznie: zero treści, przedstawione w niezłej formie. Trochę zabawy dla bezmózgich fanatyków krwi tryskającej z przegryzionej aorty. Huzia... Bij, zabij!!!

Autor: MPEK
Ocena: 12345 (0) | Głosów: 0 | Odsłon: 578
2010-07-18 17:32:17
Zaloguj się, aby ocenić recenzję!
Nie masz konta? załóż je!

Komentarze

Brak!
Strona:

Dodaj komentarz

Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji Hulk.

Zaloguj się, aby dodać swój komentarz!
Nie masz konta? załóż je!
:. Copyright by Stare.e-gry.net .: