Tomek Sawyer dostał zadanie od ciotki Polly – musi malować płot, choć nie ma na to w ogóle ochoty. Ucieka więc, żeby uniknąć pracy. Przed nami pojawia się plansza, która jest tak jakby mapą wyspy. Na wszystkich drogach widzimy wyłożone jagody, te zaś należy wszystkie wyzbierać, aby przejść do następnej planszy, ta natomiast wygląda tak samo jak poprzednia. Zbierając jagody, należy uważać na ścigające nas dwie postacie. Jedną z nich jest ciotka Polly, drugą zaś Injun Joe, jak czytamy we wstępie, czyli postacie z książki, która dała pomysł do tej gry. Przy trzeciej planszy ze swojej jaskini wychodzi również niedźwiedź. Może on nas pozbawić zdobytych punktów.
Uciekając przed postaciami, możemy schować się w jaskini niedźwiedzia, gdzie nikt nas nie dosięgnie, możemy również przeprawiać się na drugą część wyspy przepływając łodzią, za co dostajemy dodatkowe punkty. Ciotka ani Joe nie korzystają z tej drogi.
Poziomów jest dziesięć. Od poziomu czwartego pojawiają się ukryte jagody. Jeśli przejdziemy je wszystkie, możemy pójść na ryby. Jeśli przegramy, czyli damy się złapać, musimy wrócić do ciotki Polly i pomalować jej płot. A ciotka i Injun Joe podążają za nami, więc nie jest łatwo im uciec.
Grając w tę grę, miałam wrażenie, że jest to Pac-man w innej wersji :) Zagrajcie i powiedzcie, czy nie mam racji. Tak samo jak w Pac-manie musimy zbierać „kropki”, uciekając przy tym przed goniącymi nas postaciami. Można się zająć na jakiś czas.
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji Wyspa Tomka Sawyera.