Mamy przed sobą bardzo spokojną grę, która w dodatku nie ma skomplikowanych reguł. Kiedy uda się nam ją uruchomić (miałam z tym problem, a okazało się, że wystarczy wcisnąć F1), wybieramy poziom gry (można zerknąć na screen). Następnie pokazuje się plansza z balonem, którym będziemy sterować. Sterowanie zaś polega na tym, że możemy unosić się i opadać, a także troszeczkę się cofać, a jeśli to zrobimy, możemy ten kawałek podlecieć do przodu. Nic poza tym. Nie możemy nawet przyspieszyć.
Gra polega na tym, aby dolecieć do następnego punktu, zanim skończy się nam paliwo. A wydaje się, że ilość paliwa jest tak dokładnie obliczona, że nie mamy szans na jakieś ewolucje i cofania, bo możemy nie dolecieć na miejsce. Ponad to musimy uważać na przeszkody – nie możemy niczego dotykać, musimy unikać kamieni, którymi rzuca chłopiec, uważamy też na latawce i inne latające rzeczy. Nie wolno nam też dotknąć chmur ani górnego brzegu planszy, bo wówczas tracimy życie. Unikamy również błyskawic. I w zasadzie nic więcej już się tu nie napisze, a przynajmniej ja nic nie napiszę, bo wzięłam się za tę recenzję, dotarłszy ledwie do drugiej planszy :)
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji Lot balonem.