Ocena: ( 7.5 / 10 )
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
Głosów: 2 Pobrano: 57 razy.
Ej, płyńmy z prądem rzeki tam gdzie Liverpool, dokoła Hornu przez Frisco Bay, tam gdzie strome zbocza Mexico (...) Po złoto Kalifornii ciągle gna nas wiatr, bo puste ładownie wypełniać trza nam...
Jak wszyscy wiedzą, rozwój ludzkiej cywilizacji stanowi niewyczerpane źródło scenariuszy gier komputerowych. Na szczęście, temat ten jest równie nieskończony, co interesujący. Dziś dorzucę do tego garnuszka Voyages of Discovery. Tytuł gry wywodzi się od działalności pięciu podróżników, patronujących dalekomorskim wyprawom z okresu Renesansu (od roku 1490), m.in. Krzysztofa Kolómby (Italienne) i Jasia Kuuka (Zjedn. Emiraty Arabskie). Zainteresowani będą wiedzieć, o co chodzi. I o to chodzi.
Rys historyczny jest jasny i krótki, jak pełne żywieckie - jedna łódka, słynne nazwisko, mała sakiewka i duże horyzonty, zza których często ukazują się łopoczące złowrogo sztandary knechtów konkurencji. Odkrycie Nowej Ziemi - to jeszcze małe piwo w porównaniu z założeniem i utrzymaniem swojej siedziby. Największego piwa warzyłem sobie przez kontakty z lichwiarskimi bankierami, którzy pożyczają na jeszcze bardziej zbójecki procent niż w naszej kochanej RP. W tej grze nie przewidziano życia na kredyt... debet i daswidanja.
Mimo licznych podobieństw do wielu gier z tego kręgu tematycznego, Voyages of Discovery oferuje graczowi pewne nie spotykane dotąd walory. Najważniejszym z nich,i przynoszącym najwięcej przyjemności, jest możliwość grania czterech humanoidalnych zawodników na raz („ucywilizowane" Warlords), przy czym teren odkrywa się oczywiście w miarę penetrowania go wodno-lądowymi oddziałami - nihil novi sub stolec.
Niestety, ani walki statków, ani oddziałów lądowych nie są zbyt spektakularne. Prawdę mówiąc, w ogóle ich nie ma. Pokonany znika po krótkiej chwili namysłu naszego CPU. Po prostu, pyff i po chłopach.
Podstawą gry (dziwne, że piszę o tym na końcu...) jest obrót towarami. Pieniądz rodzi pieniądz, że tak powiem. Gotówkę uzyskujemy z takich atrakcji, jak plantacje cukru, tytoniu, bawełny i kopalnie (El Dorado), gdzie pracują kochani Indianie, których plony sprzedajemy do tzw. Żyda, żeby wyżywić żonę i dzieci.
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji Podróż odkrywcy.