Program przygotowano z wielką starannością. Dokładnie odzwierciedlone zostało książkowe Śródziemie (Middle Earth) oraz Krainy znajdujące się w sąsiedztwie bądź mające istotny udział w walkach (z racji na swoje położenie lub siły, którymi dysponują). I tak od góry do dołu mapy ciągną się Góry Mgliste, u podnóża których elfy zbudowały słynne Rivendell. Z lewej strony gór znajduje się Hobbiton, skąd rozpocznie się wyprawa — miejsce, gdzie cień zapada jeszcze rzadko. Z prawej, otoczony Górami Cienia, kryje się ponury Władca Ciemności.
Z chwilą rozpoczęcia gry, zastępy wrogich oddziałów Nieprzyjaciela znajdują się już po lewej, pozornie bezpiecznej stronie Gór Mglistych. Nie wolno nabrać się na początkową łatwość grania w pierwszym etapie wojny — jeśli nie uda Ci się zebrać odpowiednio dużego oddziału, szybko zginiesz rozsiekany przez liczebniejsze i niebezpieczne hordy Orków. Przełomowym etapem jest zawsze dotarcie do Rivendell, gdzie czeka Gandalf oraz wielu walecznych elfów i (czasem) krasnoludów. Pamiętaj, że jeden czarodziej może w walce zdziałać więcej, niż dziesięciu najwspanialszych rycerzy Rohanu.
Z poziomu mapy, bezpośrednio dostępne są trzy główne opcje:
Po kliknięciu kursorem w dowolnym punkcie mapy, ukazuje się powiększenie czyli tzw. mapa strategiczna. Dzięki niej można zobaczyć takie detale jak nierówności terenu, drogi, rzeki oraz cele strategiczne — miasta i warownie. Oddziały przyjazne Tobie pokazywane są jako tarcze; jeśli chcesz dowiedzieć się o nich czegoś więcej, wystarczy kliknąć kursorem na tarczy:
Podobno dobry dowódca stara się unikać walki, ale w War in the Middle Earth bardzo rzadko jest to możliwe. Tak więc, gdy już dojdzie do najgorszego, należy uważnie przyjrzeć się obu stronom. Wygląd terenu nie ma w żaden sposób wpływu na przebieg potyczki i każdy dodatkowy element podłoża pełni jedynie funkcję dekoracyjną. Jeżeli jednak walka rozgrywa się na przyjaznym terenie, nawet choć trochę ufortyfikowanym, Twoje wojska mają dużą przewagę energii nad przeciwnikiem. Analogicznie jeśli atakujesz warownię Mordoru, dużo łatwiej Cię zniszczyć niż na otwartym terenie.
W czasie walki nieprzyjacielskie wojska „mieszają" się na środku ekranu i automatycznie przystępują do walki. Wpłynąć na jej przebieg możesz tylko w jeden sposób — kierując poszczególnych żołnierzy w najodpowiedniejsze ku temu miejsca, np. na tyły wroga lub w kierunku najbardziej obciążonych szeregów. Walka kończy się po całkowitym zniszczeniu jednej ze stron.
Na koniec warto wspomnieć, o co tak naprawdę w grze chodzi. Podobnie jak w książce, należy zniszczyć pierścień wrzucając go do Góry Przeznaczenia — Oronduriny. Pierścień znajduje się w Rivendel i jedna z drużyn musi go stamtąd zabrać. Co będziesz robił z nim dalej — Twoja wola — byleby tylko nie wpadł w czarne łapy Saurona.
Strategia gry daje zamknąć się w jednym zdaniu: masz mnóstwo żołnierzy, ale spośród nich tak naprawdę są ważni tylko ci, którzy znajdują się w Drużynie Pierścienia. Reszta zajmuje się oczyszczaniem drogi i walką.
War in the Middle Earth jest programem z wielu względów wyjątkowym, ale mimo to nie jest zaliczany do tzw. klasyki gier. Być może nie jest po prostu wolny od pewnych błędów, chociaż wydaje mi się, że jest niepopularny raczej z racji na rodzaj, do którego należy.
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji Śródziemie.