| SPIS | |||
| 1. Trochę historii | 2. B-17G (1943) B-17G (1993) | 3. Co nowego | 4. Początek misji |
| 5. Lot | 6. Załoga | 7. Obrona samolotu | 8. Lądowanie |

Tym razem w poszukiwaniu nowych wrażeń skierowałem się do Anglii roku pańskiego 1943, na lotnisko Alconbury -100 kilometrów na północ od Londynu. W owym czasie stacjonował tam dywizjon ciężkich bombowców dalekiego zasięgu. B-17, bo o nim mowa, był podstawowym bombowcem sił amerykańskich aż do czasu, gdy na niebie pojawiły się nowocześniejsze B-24 Liberator i superforteca B-29. Nasza maszynka, to kończący serię B-17 model B-17G z końca 1943 roku (zmodyfikowany B-17F poprzez dodanie wieżyczki dolnego przedniego strzelca).
Na początku postanowiłem sprawdzić jak daleko posunęła się Microprose w celu pełnego oddania rzeczywistości. W tym celu porównałem osiągi naszego B-17G i tego z 1943 roku. Oto rezultaty.
Vmax. 287 mil/h-260 mil/h, Vmin. 80 mil-90 mil/h, zasięg 3749 mil sprawdźcie sami pułap 35318 stóp-36910 stóp.
Cóż, nie jest tego zbyt dużo, ale nie wszystko da się porównać. Różnice nie przekraczają 10% i można stwierdzić, że osiągi mieszczą się w granicach tolerancji.
Podczas testów prędkości zauważyłem, że przy 410 mil/h (660 km/h) odchodzą skrzydła, tak więc nie próbujcie go wykorzystywać jako bombowca nurkującego. Prędkość, jak widać, jest niższa o 10%, natomiast pod względem pułapu staruszek z 1943 nie ma z nami szans. Próbując osiągnąć jak najlepszy rezultat ciągnąłem cały czas na max. obrotach i mimo zatarcia się i eksplozji pierwszego silnika gdzieś na 25 tys. stóp. osiągnąłem lepszy wynik na pozostałych trzech.
Tym, co najbardziej kształtuje nasze wyobrażenie o programie symulacyjnym, jest stopień wierności oddania realiów lotu, jazdy itp. O tym, jakie to ważne, można przekonać się choćby na przykładzie prostego programu na komputer z epoki radia na parę jakim jest FIGHTER PILOT. Nie rzucając na kolana pod względem grafiki i dźwięku (no cóż, to tylko Spectrum), zdobył sobie dużą popularność. Odpowiedź na pytanie dlaczego jest prosta. Skupiono się bowiem na przełożeniu rzeczywistości na ekran. Samolot reagował zmianą parametrów lotu na wypuszczenie podwozia, otwarcie klap czy silny boczny wiatr. W odwrotnej sytuacji złe dopracowanie szczegółów położy dobry graficznie program. Takim przykładem może być F-29 w wersji na ATARI, który przy małych prędkościach zachowuje się jak balon na ogrzane powietrze. Grywalność, którą posiada FIGHTER PILOT postanowiłem znaleźć w B-17 a czy ją znalazłem... no cóż - przekonajmy się razem.
Wydawałoby się, ze w dziedzinie symulatorów lotu nie można już wynaleźć czegoś istotnie różniącego się od tego, co już znamy. Są jednak firmy, które co jakiś czas nie tylko wypuszczają programy dobre i oparte na nowych pomysłach, ale też mają odwagę zdecydować się na temat ograny (dosłownie i w przenośni). Żeby to zrobić, trzeba zaaplikować takiej grze kilka niespodzianek, dzięki którym nie przejdźie ona do historii w dniu ukazania się na rynku. Tym, czego nie było jeszcze w symulatorach lotu to, potrzeba wykazania się talentem w kierowaniu zespołem ludzi, których życie zależy od tego, jak szybkie i trafne będą Twoje decyzje. Niewątpliwie program B-17 jest tym, dzięki któremu można sobie uświadomić jaki był stopień złożoności obsługi 10 osobowego, 30 tonowego kolosa oraz jak odpowiedzialna była praca każdego z członków załogi. Ma to duży wpływ na zwiększenie atrakcyjności programu.
Masz do czynienia z grupą ludzi, z których każdy ma swoje określone zadania i możliwości, co z góry narzuca Ci zrobienie wielu kilometrów podczas biegania od dziobu samolotu do ogona i z powrotem. Miękkie buty do joggingu na pewno się przydadzą.
W porównaniu do innych symulatorów (w większości samolotów jednoosobowych) możesz poczuć się jak kelner pierwszego dnia pracy w zatłoczonej knajpie bowiem w ekstremalnych warunkach gdy jesteś pod silnym ostrzałem artylerii przeciwlotniczej, atakują cię niemieckie myśliwce które bynajmniej nie nadlatują pojedynczo, dowódca zespołu każe Ci przygotować się do zrzutu bomb, drugi pilot informuje, że czwarty silnik traci olej, jakiś Niemiec już od pół minuty przerabia twoje prawe skrzydło na durszlak, tylny strzelec krzyczy, że oberwał a dolny, że skończyła mu się amunicja nie uchronisz się od ostrego biegania od dziobu do ogona i obsługi poszczególnych stanowisk.
Na szczęście wszystko jest do opanowania, więc nie przejmuj się tym, że na początku przejście np. z pomieszczenia bombardiera do wieżyczki tylnego strzelca zajmie Ci trochę czasu i samolot który chciałeś strącić dawno już odleciał, wcześniej zamieniając ci dwa silniki w bezkształtne bloki poskręcanego metalu. Poza tym i tak opiszę kilka klawiszy zmniejszając czas ślepego macania klawiatury do minimum. Zresztą możliwość poznania warunków panujących w bombowcu z czasów drugiej wojny jest na tyle kusząca, że warto opanować te kilkanaście klawiszy poświęcając na to nawet kilka godzin i kilkadziesiąt nowiutkich B-17 (dowódca dywizjonu, w którym miałem przyjemność stacjonować był nieskończenie cierpliwym i wyrozumiałym człowiekiem; dostarczał mi kolejne samoloty bez sprzeciwu, wyrażając jedynie nadzieję, że to się już więcej nie powtórzy. Zwykle dawałem mu mało czasu na złudzenia i jeszcze tego samego dnia wpadałem do niego w dymiącym i poszarpanym kombinezonie nieśmiało pytając, czy przypadkiem nie ma dla mnie nowego samolotu wraz z załogą, która nie słyszała jeszcze o moich wyczynach i w związku z tym byłaby skłonna polecieć pod moim dowództwem).
Po wgraniu strony tytułowej poprzedzonej wyborem wersji językowej i obrazkiem panienki cierpiącej zapewne na trwały skurcz mięśni szyi, czas ustalić niektóre parametry.
Przed rozpoczęciem służby w siłach Jej Królewskiej Mości, warto wybrać nazwę bombowca, rysunek na burcie i wszystko to zapisać na uprzednio przygotowanym dysku. Nikomu jeszcze nie zaszkodziła przed startem znajomość celu misji, więc poza kantyną radzę odwiedzić salę odpraw. Tam też należy obejrzeć film z rozpoznania celu (RECON), bardzo ułatwiający późniejszą jego identyfikację. Cel misji możesz sobie przypomnieć w czasie lotu wpadając do nawigatora i z poziomu mapy wciskając (B), gdyż film po starcie jest już nieosiągalny.
Na koniec CONFIGURATION MENU. Tu nie powinno być problemów. Sugeruję jedynie ustawienie ruchu wieżyczek na FAST ponieważ myśliwce wroga w końcowej fazie ataku są bardzo szybkie, i myśliwce na GREEN.
Tak więc kiedy roboty ziemne mamy już z głowy, zabierzmy się do tych podniebnych. EXIT przenosi nas do kabiny samolotu, w którym spędzimy najbliższe kilka (komputerowych) godzin. Głuchą ciszę w głośnikach monitora likwidujemy włączając silniki (CTRL 1-4). Ustala się wtedy moc rzędu 30% -wystarczy, aby dotoczyć się na początek pasa startowego. Wskazana jest jazda po szarej betonowej ścieżce, aczkolwiek wszelkie zboczenia są dopuszczalne pod warunkiem nieprzekroczenia prędkości 40 mph, powyżej której samolot stawia śliczną zasłonkę dymną, po czym zastyga w bezruchu. Ścieżki dojazdowe wyglądają z kabiny jak labirynt bez wyjścia. Aby nie błąkać się po lotnisku do zmierzchu, przejdź z kabiny pilota na EXTERNAL VIEV (klawiszem E) i po ustaleniu kierunku i wysokości z której patrzysz na samolot (patrz: klawisze dotyczące obracania ) włącz manuał (M). W ten sposób łatwiej dojedziesz do miejsca startu. Teraz włącz hamulce i po przejściu do tablicy przyrządów (I) daj pełną parę w kotły (SHIFT 1-4 max. moc, SHIFT 5-8 wolne obroty) i wypuść klapy (F). Zwolnij hamulce i czekaj na osiągnięcie prędkości około 110 mph. Szanuj zieleń! Orczyki (;) i (:) pomogą Ci nie zjechać z pasa. Po wzbiciu się w powietrze nie rób gwałtownego zakrętu, gdyż możesz stracić prędkość, przeciągnąć i przyglebić. Zamiast tego schowaj klapy, podwozie, zredukuj moc i dołącz do zespołu. Nie lataj zbyt długo na pełnej mocy. Taki lot przez więcej niż 10-15 minut powoduje przegrzanie silników i jeśli zlekceważysz komunikat na ten temat (na szczęście się ukazuje) spodziewaj się wkrótce małej eksplozji. Taki silnik jest już bezużyteczny (niestety nie daje się go zrzucić Niemcom w prezencie). Pozostaje Ci wtedy spróbować go ugasić (ALT 1-4). jeśli czynności związane ze startem chcesz pominąć może je za ciebie zrobić komputer (M), lecz o ile start komputer wykona perfekcyjnie, to przed lądowaniem radzę wziąć wolant we własne ręce (o tym później). Informacja dla niecierpliwych: pozbędziesz się procedury startowej ustawiając w CONFIGURATION MENU opcję QUICK START - odpada wtedy rozruch silników . Jednak rekord prędkości startu ciężkim bombowcem ustanowisz używając bardzo wygodnej funkcji TIME SKIP (tylko podczas sterowania przez komputer) uruchamianej poprzez (ALT+T). Długość skoku czasowego ustalasz w CONFIGURATION MENU. Tym sposobem można teoretycznie dolecieć aż nad cel (wygodnie uruchamiać skip mając na ekranie mapę), jednak w momencie ataku myśliwców dopalacz czasowy automatycznie się wyłączy.
W czasie lotu nad cel warto nadrobić zaległości w obsłudze samolotu. Naukę chodzenia po pokładzie rozpocznij od wywołania menu głównego - ekranu z samolotem i zdjęciami załogi (C). Kliknięcie na zdjęcie wyświetla funkcje załoganta przedstawione za pomocą ikon, jeśli Ci mało, kliknij na ikonę w prawym górnym rogu. Ikony z krzyżem oznaczają stanowiska strzeleckie (jest ich osiem). Wyjątkiem jest gruby krzyż, oznaczający umiejętność leczenia lekko rannych, oraz znak trudny do opisania, oznaczający mapę. Leczenie to ważna funkcja ponieważ ranny nie może wykonywać swoich czynności do czasu opatrzenia i mając np. rannego bombardiera nie możesz zrzucać bomb. Przykre prawda? Leczenie polega na kliknięciu na krzyżu, a gdy ukaże się ramka z załogą kliknij na oberwańca. Ikona leczenia pojawia się na ekranie dopiero, gdy ktoś oberwie. Aby się nie zgubić nad Europą korzystaj z mapy. Nawigator i bombardier mogą z nią korzystać (ikona na dole oraz (C)). Jeśli mapa wydaje Ci się niezbyt przejrzysta, obejrzyj jej lewy, górny róg.
Ikony z wolantem, to oczywiście sterowanie samolotem. Kliknięcie na wolant i wciśnięcie (C) ukazuje widok z kabiny, następnie (I) daje dostęp do tablicy przyrządów - (U) i (*) ukazują lewą i prawą jej stronę. Klawiszem (E) uzyskasz widok z zewnątrz i jeśli masz ustawione ręczne sterowanie, stery samolotu są do twojej dyspozycji. Dzięki grafice wektorowej samolot z zewnątrz prezentuje się bardzo atrakcyjnie. Aby sprawdzić czy nie przesadzam użyj będąc na EXTERNAL następujących klawiszy z klawiatury numeryczną obracających samolot: (+), (-), (0), (.), (3), (9).
A teraz o tym, od którego precyzji zależy powodzenie misji. Jakie są obowiązki bombardiera? Ano zobaczmy. Bombardier tuż przed celem wchodzi do swojego pomieszczenia (ikona z bombą i (C)), otwiera drzwi bombowe (D) i przejmuje sterowanie (O). Gdy obie górne lampki już się palą, kursorami kieruje krzyż na cel i... spacja. Bomby niechętnie lecą prosto do celu i potrzeba trochę wprawy, aby się z tym problemem uporać. Następnie zamyka drzwi bombowe, żeby nie zawiać dolnego strzelca i gnany ciekawością biegnie do jego wieżyczki (najlepszy widok) i czeka na efekt swoich działań.
Wszyscy poza radiowcem mają możliwość obsługi nkm-ów. Najbardziej uniwersalni są strzelcy w obrotowych wieżyczkach - górnej i dolnej. Te stanowiska są najbardziej żywotne. Każde z nich może obsługiwać 3 ludzi. Zanim jednak oddasz pierwsze serie w kierunku myśliwców wroga, kilka uwag dotyczących jego taktyki: nadlatują najczęściej we trzech, następnie przez jakiś czas lecą obok Ciebie zastanawiając się jak Cię skubnąć, po czym atakują. Dopiero w tej fazie opłaca się strzelać. Zbliżają się bardzo szybko, rosną w oczach plując ogniem, po czym znikają. Jeśli uda Ci się poprowadzić któregoś z nich w celowniku przez te kilka sekund ataku, wkrótce za oddalającym się samolotem wykwitnie pióropusz dymu i Niemiec w niekontrolowanym korkociągu spadnie na ziemię.
Odrobina treningu i strącenie trzech atakujących samolotów jeden po drugim nie będzie problemem (jeśli wcześniej ustawisz ich na GREEN). Jeśli chcesz z bliska obejrzeć samolot wroga, to w tym celu, będąc na EXTERNAL, wciśnij (X). Szybkie bieganie po stanowiskach strzeleckich umożliwiają klawisze F1-F10. Każdy z członków załogi ma jeden na własność.
Jeśli wracasz do bazy czymś, co z pewnością nie przypomina nowego B-17 warto, w trosce o zdrowie swoje i załogi, wpaść do pomieszczenia osoby zwykle niedocenianej-radiote-legrafisty. Wyśle on niezwłocznie wiadomość na lotnisko, aby karetki czekały na płycie, a jeśli palisz się nad terytorium wroga i decyzja o opuszczeniu samolotu jest bliska (ikona ze spadochronem), przekaże ją do bazy. Może dzięki temu partyzanci szybciej Was znajdą i wrócisz do domu jeszcze przed zakończeniem wojny.
Dla komputera lądowanie, to doprowadzenie do zetknięcia się samolotu z ziemią. Sposób i dokładność wykonania tej operacji nie jest już dla niego taka istotna. Mówiąc krótko: cel uświęca środki. Tak więc w celu stawienia się wieczorem na potańcówkę w jednym kawałku, weź ster w swoje ręce: po zlokalizowaniu lotniska i ustawieniu się w linii pasa (z uwagi na powolne ruchy maszyny możesz nie zdążyć zrobić tego później), zredukuj prędkość do 120 mil/h, wypuść podwozie i klapy. Przyziemienie z prędkością opadania większą niż 2 m/s (patrz wariometr) jest szkodliwe dla zdrowia. Postaraj się dolecieć nad początek pasa na wysokości poniżej 100 stóp - hamowanie zajmuje jednak trochę czasu. Na początku moje lądowania siały popłoch wśród obsługi lotniska. Kto żyw bił swój życiowy rekord na setkę, teraz jednak nawet lądowanie bez czterech silników nie stanowi dla mnie problemu. Jeszcze jedno -do precyzyjnego trafienia w pas bardzo przydają się orczyki.
Kilka uwag na koniec odnośnie właściwości lotnych: samolot zachowuje się w powietrzu poprawnie, co w porównaniu ze świadomością sterowania ciężkim bombowcem dobrze dopracowanym graficznie daje dużo satysfakcji. Drobne błędy, takie jak np. mała wrażliwość na klapy to jednak drobiazgi nie mogące przesłonić wielu niekwestionowanych zalet. Poza tym należy pamiętać, że jest to program, w którym główny nacisk położono na możliwie wierne oddanie kilku miesięcy z życia dywizjonu bombowego w czasie drugiej wojny światowej i jest to jego niezaprzeczalnym atutem.
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji Superforteca.