W pierwszej chwili wydaje się, sądząc po nazwie, iż trafiło się na jakąś ciekawą, wartą ściągnięcia i zagrania produkcję. Po uruchomieniu gracz zaczyna myśleć o tym, że popełnił wielki błąd, bo tak szczerze, to gra jest jedną wielką porażką. Jedziemy samochodem przez opustoszałe ulice. Jest tylko jedna możliwość - jechać prosto. Nie ma szans na żaden skręt, pomimo kombinowania. Na pulpicie mamy kierownicę, ale nie wiele nam ona daje. Jedziemy do momentu, gdy kończy się droga, a my uderzamy w powiedzmy, taki krawężnik. Kujemy się i grę rozpoczynamy od nowa. Trzeba tu jeszcze dodać, że wcześniej nie było żadnej możliwości wjechania na trawnik. Więc nie było też szans na skasowanie samochodu, aż do momentu. Nie wiem, o co właściwie chodzi w tej grze. Może jest tam jakiś ukryty haczyk? :)
Zobacz także:
grałem w nią na c64
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji Beverly Hills Cop.