Wielki stadion jak zwykle pod wieczór, opustoszał. Dzisiejsze wyścigi motorowe trwały niezwykle długo. Chwilę po tym, jak ostatni z kibiców opuścił trybuny, na horyzoncie pojawiły się cztery osoby, prowadzące ze sobą wspaniałe rowery zwane BMX-ami. Prawie codziennie przychodzili tu, aby poprawić swe i tak już znakomite umiejętności w jeździe po najgorszych nawet trasach. Wielkie pagórki, rowy, kamienie, to tylko nieliczne z wielu atrakcji serwowanych na stadionie.
Tym razem po zewnętrznej miała startować Larissa. Zawodnik ruszający z tej pozycji, na mecie zawsze meldował się na szarym końcu. Dzisiejszy dzień miał być jednak inny. Na sygnał gwizdka wszyscy naparli na pedały. Błoto zmieszane z piaskiem wyleciało spod małych kół, lądując na prostokątnych reklamach. Wszyscy pochylili się do przodu zmuszając rowery do błyskawicznego startu z miejsca.
Pierwszy zakręt był jak zwykle rozstrzygający o losach wyścigu. Gdy prowadząca - Larissa - zamierzała powiększyć przewagę nad przeciwnikami, jej rower przewrócił się, a ona wylądowała na pobliskiej kupie śmieci. Ten, który w tym momencie zajmował drugie miejsce, po chwili był pierwszym... czarnym od błota. Trzeci z zawodników pomyślnie przebył zakręt, lecz nagle przekoziołkował, przebił jedną z reklam i zaszczycił swoją obecnością pobliski rów. Po tym zakręcie prawdy ostatni zawodnik stał się pierwszym.
Atmosfera staje się coraz bardziej gorąca. Po przejechaniu kilku wyścigów na różnych trasach okazało się, że cała czwórka ma szanse na pierwsze miejsce, o końcowej klasyfikacji więc miał zdecydować ostatni wyścig.
Faworytem była Larissa, która ciągle jeszcze miała wszystkie zęby i rower z okrągłymi kołami. Przewidywania sprawdziły się. To, co zostało z roweru Larissy, pierwsze przekroczyło metę. Wręczono medale i po czterech godzinach zażartej walki udano się do domów. Oczywiście oprócz tych, którzy jeszcze przez kilka tygodni wygniatali szpitalne łóżka.
Grając w tę grę, należy uważać bardziej od tych, którzy uprawiają ten sport na co dzień. Po przegranym wyścigu większość ludzi wykonuje niebezpieczne ruchy, machając pięściami, czasami używają bardziej skutecznych ciosów - łokciami w brzuch kolegi. Spotkałem się też z jeszcze groźniejszym odruchem u jednego z moich przeciwników - wciskał on po prostu klawisz RESTORE, kończąc niepomyślną dla niego jazdę. Jedynym sposobem na takiego gentlemana jest zakrycie prawej części klawiatury grubą dyktą, ewentualnie wyjęcie przycisku. Życzę przyjemnej i owocnej walki.
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji BMX.