Ocena: ( 8.94 / 10 )
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
Głosów: 32 Pobrano: 503 razy.
Takie jest streszczenie fabuły. A teraz przeczytajcie dłuższą wersję... Dawno, dawno temu była sobie wyspa, na której żyły sobie takie śmieszne stworzonka, które nazwyały się Gobbosami. Były małe, włochate, okrągłe, z ogonkami i do tego panicznie bały się wody (ciekawe, czy się myły i jaki miały zapach), więc z marynarką wojenną było u nich kiepsko. Handel zamorski w sumie też odpadał (no, chyba że u nich na wyspie). Ale za to miały króla! I to nie byle jakiego, bo to on znalazł skrzynkę na brzegu, a w tej skrzynce... zgadnijcie kogo... Croca! Tak, właśnie malutkiego krokodylka o imieniu Croc z jedynym zębem, o którego śneżnej bieli marzą wszyscy dentyści, aktorzy, aktorki, piosenkarze/-rki i wampiry. Jako, że to król znalazł Croca, to sam osobiście zajął się wychowaniem nowego przyjaciela. Uczył go także sztuk walki (np. machnięcie ogonem półobrotu). Pewnego dnia jednak zły czarnoksiężnik Wielki Ogór (czyli baron Dante, który w grze jest tym "Głównym Złym") porywa Gobbosów w tylko sobie wiadomych zamiarach (ale na pewno złych, bo jakie by inne mogły być zamiary "Głównego Złego")... I tu zaczyna się akcja gry. Nasz bohater musi uratować Gobbosy, zbierając po drodze diamenty, włochate pążki z ogonkami i zabijając potworki i zwierzęta napuszczone na niego przez złego barona. Co kilka etapów jest etap, w którym musimy pokonać bossa (przerośnięte, więc bardzo silne i żywotne zwierzę), na którego zawsze jest jakiś sposób. Gra jest fajna i przyjemna, choć momentami przytrudna, ale nie bójcie się, grę da się ukończyć (wiem, bo mój młodszy brat ją ukończył - i to dwa razy - i w sumie m się podobała).
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji Krokodylek ratuje włochate pączki.