Dosyć stary i mało u nas znany adventure. Legenda gry opowiada o złej wiedźmie, która uwięziła nie tylko cały świat, ale również młodego bohatera o dźwięczym imieniu Brad. Chłopak wkurza się i postanawia zwiać czarownicy, przy okazji odwiedzając, jak zachwalali autorzy, 150 miejsc i wybawiając nas wszystkich.
Sposób sterowania Bradem jest prawie taki sam, jak w każdej prawie w każdej przygodówce. Bohater chodzi tam, gdzie mu klikniemy a "przepastne" menu otwiera się po wciśnięciu prawego klawisza myszy. Przyzwyczajenie się do takiej obsługi wymaga sporo czasu głównie dlatego, że część ikon w menu jest nieczytelna i nie wiadomo do czego konkretnie służy. Czasem dochodzi do tego, że w niektórych miejscach trzeba się bawić w wydawanie wszystkich możliwych rozkazów.
Akcja gry jest jak najbardziej liniowa - rozwiązujemy zagadki dotyczące najbliższej przyszłości i rzadko kiedy posiadamy więcej niż 6-7 przedmiotów, których i tak nie ma gdzie wetknąć. Właściwie dopiero w pieczarach pod zamkiem wiedźmy napotykamy na kilkanaście połączonych ze sobą komnat, gdzie liczba możliwych rozkazów przekracza 50.
Bardzo podobała mi się muzyka, szybkość poruszania się postaci oraz lekko "awangardowa" grafika. Niestety - nieczytelność ikon mocno utrudnia i tak już mocno zapętloną zabawę.
Zobacz także:
Solucja
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji Klątwa Enchantia.