Ocena: ( 8.84 / 10 )
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
Głosów: 19 Pobrano: 202 razy.
...where life is short and hot, fast and deadly. Takimi słowami zostanie przywitany nowy uczestnik nielegalnych wyścigów śmierci, zanim odpali stary silnik garbusowatego Vagabounda, aby wydrzeć swoją część łupu od wyjadaczy ulicznych rywalizacji.
Cóż, od czegoś trzeba zacząć, tym bardziej, że jest o co powalczyć. Nawet jeśli początki są marne. Dzięki determinacji i pomysłowości na bezlitosnym torze nasz żółtodziób odegra się na kolejnych przeciwnikach, zdobywając następne oczka w Rankingu i pomnażając gorącą kasę. By the rules or fry the rules, jak dodał tajemniczy nieznajomy, play to win. Nieważne, czy korzystasz z usług zakapturzonych osobników czy licencjonowanego mechanika, liczy się tylko adrenalina, ryk silnika i zwycięstwo, spektakularne i pisane wielkimi literami.
Death Rally to produkcja nietuzinkowa. Wyróżnia ją jeden główny, mocny aspekt: niewiele produkcji kinowych, nie mówiąc już o grach, przybliża w tak niesamowicie prosty i wciągający sposób złożonego klimatu zawrotnych ulicznych wyścigów. Po utworzeniu własnego kierowcy dane nam będzie posmakować majstersztykowego mikroświata, który wciąga bez reszty na... niestety, jeden z głównych minusów gry - góra dwie-trzy godziny, ale o tym później.
Można by rzec, że zabawa rozgrywa się na dwóch płaszczyznach.
Oczywiście najważniejszym i kulminacyjnym wydarzeniem jest wyścig. Pod czarnym płaszczem nocy - który wkrótce poznasz jak własny koc - odbywają się trzy równoległe rywalizacje, zróżnicowane pod względem trudności i zwycięskiej stawki; im bardziej prestiżowi kierowcy, tym większe honorarium od organizatora. Watch the road, hear the rumble. Wyścig w Death Rally to prawdziwa strategiczna rozgrywka, i to w otwarte karty. Bierze w nim udział czterech kierowców na tyle odważnych i... nazwijmy to, wyposażonych, że stanęli w szranki, a każdy z nich ma coś do powiedzenia i chce uszczknąć dla siebie jak najwięcej.
Po skończonej rywalizacji kierowca powraca do menu gry, swoistego garażu. Jeśli zakończył wyścig pomyślnym rezultatem, może z satysfakcją obserwować wzrost swojej pozycji i zająć się pielęgnacją bryki, wydając ciężko zarobione pieniądze. Możliwości jest tutaj wiele. Perfect is perfect. W pierwszej kolejności możesz usprawnić swoje cacko poprzez kupno silnika o zwiększonej pojemności, przyczepnych opon, a może kuloodpornej karoserii? Na pierwszym ekranie możesz również zlikwidować powstałe na torze uszkodzenia czy kupić nowe, lepsze auto (bądź gorsze
).
Następny ekran jest zgoła inny. Psst, yeah, you, driver... Wkraczasz w prawdziwy podziemny świat. Dla właściciela undeground market, lichwiarza w płaszczu z wysokim kołnierzem, nie ma rzeczy niemożliwych. Są tylko usługi drogie i... droższe. Znajdziesz tutaj kruszące blachę kolczaste zderzaki, słodki nektar dla twojego samochodu - paliwo rakietowe, a nawet uchodzące za podstępną broń pięknych i szybkich kobiet - miny o błyskawicznym spuście. A jeśli zbyt często prześladuje cię pech, możesz zamówić usługę sabotażu na samochód twojego najgorszego wroga. Kilka przeciętych rurek tuż przed wyścigiem z pewnością odmieni nieprzewidywalny bieg koła fortuny...
Mocną stroną Death Rally jest to, że każdy z komputerowych graczy sprawia wrażenie świadomego uczestnika Rankingu. Nigdy nie możesz być pewien, czy Dark Ryder posiada w zanadrzu miny, albo czy diabelnie szybki Sam Speed tym razem użyje spike'ów. Boty posiadają klimatyczne nazwiska (niektóre całkiem znane, przykład: Duke Nukem
) i świetne portrety, a każdy z nich wyróżnia się indywidualnymi cechami swojego pojazdu. W dodatku jeśli oponent zostanie doszczętnie zniszczony, nie pojawi się w następnym wyścigu dopóki nie ogarnie jakoś swojej sytuacji. Ekstra!
Jedynym ograniczeniem jest tutaj brak możliwości zmiany aut na lepsze przez graczy komputerowych. Biorąc pod uwagę cel gry jest to logiczne rozwiązanie, choć mało satysfakcjonujące. Cel gry? Racer boy, now I'm going to mow your dead. Gdy nasz kierowca osiągnie czołówkę tabeli Rankingu, zainteresuje się nim sam Adversary, legendarny ognistogłowy mistrz ulicznych wyścigów. Posiada on potężny bezimienny samochód, przerastający w osiągach nawet najdroższe z dostępnych aut - Deliveratora. Czeka cię bezlitosna potyczka na arenie otoczonej lawą. Jeśli zwyciężysz, gra się kończy, jeśli nie... kilka standardowych wyścigów i masz kolejną szansę.
Ówczesne gry kładły nacisk na tego typu zakończenie kampanii, jednak po pokonaniu Adversarego czuje się pewien niedosyt, tym bardziej, że pojedynek nie jest taki znowu trudny. Szkoda, bo sama droga na szczyt jest wymagająca i przysparza sporo satysfakcji.
W Death Rally istnieje sporo możliwości na zarobienie dodatkowej gotówki. Wanna play it sweet or play it dirty? Łatwo znaleźć sponsorów, którzy płacą za bezszkodową jazdę (mimo iż, jak sami mówią - It's snowball chance in hell
) bądź seryjne dominowanie w konkursach.
Jednak, jak to w nielegalnych wyścigach, istnieje też alternatywna droga... Nie brak "przypadkowych" widzów, którym bardzo zależy, żeby wyścigu nie ukończył, dajmy na to, Farmer Ted, a zjawiający się znikąd kosiarz chętnie zapłaci za zniszczenie wszystkich ścigających się z twoim kierowcą przeciwników.
Lepiej jednak bądź pewien, że sprostasz zadaniu, inaczej... Bad things may happen to you.
OCENA: *********/**
ZALETY
Oprawa wizualna (+++)
Grafa zaskakuje swoją estetycznością. Menu jest pełne przestrzennych grafik i pięknych animacji, w dodatku wszystko utrzymuje się w stonowanych barwach. Portrety postaci zapadają w pamięć. Wyścigi są utrzymane w nocnej lub wieczornej scenerii (z wyjątkiem areny Adversarego) i widać to od razu, ale nie ma wrażenia zastąpienia mrokiem niedociągnięć grafiki. Tor jest przedstawiony rzutem z góry, w pełnym trójwymiarze: Mamy wrażenie mijania każdej góry, drzewa czy rampy. Samochody można wręcz podziwiać w swoim misternym wykonaniu - mimo, iż są małe - a od każdego źródła światła odchodzi cień. Od starych gier nie można wymagać absolutnie niczego więcej. Prawdziwe 10/10!
Klimat (+++)
Kolejna superlatywa, może ktoś uzna że jestem subiektywny, tak czy inaczej niczego innego napisać nie mogę. Klimat gry jest bajerancki, od razu wczuwamy się w atmosferę pirackich wyścigów. Wpływa na to wiele czynników - postacie rodem z nielegalnego podziemia, rozmaite opisy w menu, teksty znanych bądź tajemniczych osób, których strzępki przytaczałem powyżej. W dodatku gracze komputerowi mają rozpoznawalne awatary i nazwy. Założę się, że większość z dawnych graczy potrafi wymienić kilka imion. Mori Sato, Clint West, Nasty nick...
Rozgrywka (++)
Rozgrywanie wyścigów jest bardzo trafnie przemyślane. Grając na wysokim poziomie trudności właściwie zawsze towarzyszą nam emocje, wówczas nic nie jest łatwe. Tak naprawdę ilu graczy, tyle jest sposobów zarabiania kasy, a to zdanie mówi wystarczająco wiele o jakości gameplaya.
Sposób rywalizacji z przeciwnikami w Rankigu jest niezwykle grywalny. Dodatkowo smaczku dodaje sposób zapisywania się na wyścigi, oponenci pojawiają się stopniowo, przemyślanie, w zależności od dotychczasowych kierowców, zupełnie jak na jakimś filmie. Może również się zdarzyć, że chcesz poznać jeszcze dwóch zawodników, ale nagle zapełnią się trzy miejsca i zostajesz na lodzie. Super!
Jedynym minusem rozgrywki jest końcowy pojedynek, fajnie byłoby zrobić z Death Rally długiego tasiemca - warunki są jak najbardziej odpowiednie, jednak w tamtym okresie było to zapewne ciężkie do realizacji.
Oprawa audio (+)
Gdy gramy towarzyszą nam całkiem przyjemne ścieżki muzyczne i przyzwoite dźwięki.
WADY
Multiplayer (-)
Tryb multi to namiastka rozrywki, jaka czekała na nas w singleplayerze. Tutaj w jednej grze może połączyć się sieciowo maksymalnie czterech graczy. Walczą oni na wybranych przez siebie torach i rywalizują w mini-rankingu. Być może to i tak dużo, jednak nie mogę oprzeć się wrażeniu że tryb multiplayer zbudowany na bazie kampanii - ze wszystkimi graczami komputerowymi - wypadłby genialnie, a tak na w miarę dobrą rozrywkę możemy liczyć gdy uda nam się znaleźć grono dokładnie czterech kierowców (trzech to za mało na wyścig).
Rozgrywka (-)
Jak powyżej: nieco słabe zakończenie gry. Do tego jest krótka, Death Rally można przejść spokojnie na jednym posiedzeniu.
Zobacz także:
Wyścig śmierci.
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji The race is on, in Death Rally.