Diggers

Diggers
Producent i rok wydania:
Millennium Interactive 1994
Platforma:
PC
Porady:
Pobierz grę
(1.253 MB)
Gra także w wersji:
Amiga - Diggers
Zobacz także:
Diggers 2: Extractors

Ocena: ( 9.8 / 10 )
12345678910

Głosów: 10 Pobrano: 136 razy.

Zaloguj się, aby ocenić grę!
Nie masz konta? załóż je!
Diggers:  Diggers: Inna profesja szuka złota ;) Diggers:  Diggers:  Diggers: Kopiemy tunel.
Kod/Tips: ALT + F1 - zwolnienie pracy robotników. ALT + F2 - przyspieszenie pracy robotników. ALT + F3 - wyłączenie tła. Więcej >>>

Recenzja - Awaria na planecie Zarg

Awaria na planecie Zarg

Opowiadanie fan fiction Diggers

Autor BogusWit 2017 (c)

Wydobywając kryształy spotykaliśmy wiele ras zajmujących się górnictwem, jednak Quariosowie byli najsilniejszymi z nich. Grablinsowie czy F`Targs doskonale radzili sobie z trudnymi do pokonania odcinkami tuneli położonymi najgłębiej ze wszystkich. Pozostało wspomnieć o cywilizacji Habbish, czyli nas samych. Zamknięci w sobie, tajemniczy i całkowicie pozbawieni inteligencji w przypadku konfrontacji fizycznej. Na planecie Zarg lądowaliśmy jako pierwsi, gdyż nasz statek posiadał więcej usterek niż sprawnie pracujących części. Działały trzy z szesnastu silników zdolnych do podróży kosmicznych. Wielka kopuła górnicza, w której znajdowały się olbrzymie wiertła, stanowiła zabezpieczenie na wypadek problemów, podczas przemierzania danej planety. Potrzebowała jednak, co najmniej dwóch sprawnych silników, aby móc ponownie zwiększyć stan konta menadżerów korporacji.

Do głównego centrum dowodzenia wszedł wysoki mężczyzna, z nałożonym na siebie długim habitem. Dodatkowo na głowie posiadał kaptur, który stanowił nieodłączną część garderoby ważniejszych członków załogi.
- Kapitanie, Moontagsh! Na planecie Zarg, odnaleźliśmy przekaźnik otwierający wrota teleportacji. Gdzieś w pobliżu, znajduje się punkt wymiany kryształów. - raportował zdolny adiutant.
- Przekażcie nowe wiadomości do centrali. Przygotować kopułę górniczą wraz z pięcioma pracownikami - przypuszczam, że całe to miejsce jest wielką niewiadomą i przyniesie nam spore zyski. Wykonać!
- Tak jest, panie.
Placówki należące do konsorcjum handlowego, zajmowały się operacjami dotyczącymi wykopywanych klejnotów, w całym odkrytym, jak również niepoznanym skraju wszechświata. Rasa istot goblino-podobnych, miała za zadanie dbać o dostarczenie wszelkich, możliwych urządzeń wspomagających wydobycie. Górnicy powinni mieć odpowiednie zasoby finansowe, a także wsparcie ze strony sporej liczby załogi.
Olbrzymie generatory mocy wytwarzały nadmiarową energię potrzebną do początkowej fazy drążenia.
- Wystarczy? - Moontagsh skierował pytające spojrzenie, w kierunku zakapturzonego brygadzisty siedzącego przy kokpicie.
- Tak, panie. Faza drążenia początkowego zakończona.
Mijały dni, wieczory i poranki ciągłego, nieustającego wydobycia. Ich osobiste przekaźniki sygnału teleportacji, w które wyposażony bywał każdy górnik, pracowały non-stop. Kiedy tylko inne rasy dowiedziały się o olbrzymich zasobach, rozpoczęto "procedurę" wydobywczą. Konto centrali zwiększało ilość zer na swoim rachunku.
- Kapitanie, Moontagsh! Nasi zwiadowcy odnaleźli pod ziemią ogromną jaskinię, w której znajdują się zielone hiper-kryształy. Czterej z nas utonęło, pokonując zalane obszary. Potrzebujemy odpowiednich platform, dzięki nim przedostaniemy się do skarbu.
- Wypłacić odszkodowanie dla rodzin zmarłych. Otworzyć konta centrali oraz wynegocjować ceny w konsorcjum handlowym Goblinów.
- Tak jest, panie!

* * *

Trzej górnicy noszący na sobie kombinezony robocze, pochodzili z wrogich dla siebie cywilizacji. Pomimo tego, przysłuchiwali się nagraniu rozmowy wysłannika rasy Habbish z centralą. Wiedzieli, że stracą zaufanie własnych brygadzistów, a co najgorsze działają wyłącznie na swoje konto. Posiadali już koordynaty miejsca zielonego hiper-kryształu, czekali jedynie na ułożenie stalowych mostów. Przybysze nazywali się Grinbor, D`Ranfs oraz Samson.
Po rozłożeniu i połączeniu modułów, pozostawiono jednego zwiadowcę Habbish, aby pilnował i raportował o bieżącej sytuacji. Na uszach miał założone słuchawki podłączone do discmana, więc nie mógł zauważyć zbliżających się kłopotów. W tle grzmiał głos Franka Zappy:

♪ ♪ ♪ ♪ ♪ "...Mister crystal revelation and another sick creation... " ♪ ♪ ♪ ♪ ♪

Podróżnicy powoli podeszli bliżej, wyciągając z kieszeni tępe narzędzia.
- I co teraz, przyjacielu? Przedstaw się nam ładnie, a potem umieraj! - wykrzyknął Samson.
- Mam na imię Bradsash.
W stęchłym powietrzu jaskini, dało się zauważyć lekkie falowanie. W pobliżu skarbu pojawiła się gęsta mgła, przy której stał strażnik tego wspaniałego kryształu. Przypominał typowego kościotrupa, z wyjątkiem tego, iż swobodnie unosił się w powietrzu.
- Wasze dusze i ciała należą do mnie! - powiedziała dziwna istota.
- Kłamiesz... Nic nie jesteś nam w stanie zrobić, zmoro!
Obcy kościej wyciągając przed siebie ręce, zaznaczył w powietrzu runiczny symbol. Po chwili cała czwórka znalazła się na statku kosmicznym lecącym w nieznanym kierunku.
- Gdzie my do cholery jesteśmy? - zapytał Bradsash, najbardziej doświadczony ze wszystkich.
Grinbor podrapał się po swoim długim nosie, po czym wsadził palec do ucha, bez ustanku grzebiąc, jakby było wielką kopalnią.
- Nie wiem ale właśnie wlatujemy na orbitę jakiejś planety.
Moment później, statek rozpoczął dokowanie w okrągłej metalowej tubie, wystającej z bocznej części ogromnej, kamienistej sfery zawieszonej na niebie. Dwie gwiazdy w postaci czerwonego oraz białego karła, wspaniale współgrały z trzema księżycami, o stosunkowo różnej wielkości i oddaleniu od planety. Nagle hermetycznie zamknięte drzwi, rozpoczęły proces otwierania oraz wysuwania zewnętrznych halogen-trapów, czyli podświetlanych schodów.
Po wyjściu na zewnątrz, zauważyliśmy samotnie stojącą, szczupłą i wyprostowaną kobietę, której twarz pokrywały liczne blizny. Jej głowa była ogolona całkowicie na łyso, a silnie zbudowane i wytrenowane ciało mogło być powodem do zastanowienia.
- Witajcie, podróżnicy! Znajdujecie się na platformie wydobywczej planety AXIS-0R12, w gwiazdozbiorze Węża. Jesteście oddaleni o około sześćdziesiąt cztery lata świetlne od planety ZARG...
- Kurwa to niemożliwe! - wykrzyknął Samson przerywając wypowiedź pięknej pani.
- ... Żeby przetrwać, będziecie musieli rozpocząć wydobycie kryształów dla naszego konsorcjum. Każdy sprzeciw jest karany śmiercią. Zapraszam was do kwater aklimatyzacyjnych.
Kobieta odwróciła się na pięcie, wchodząc na piękne, marmurowe schody kosmo-portu.
- Poczekaj! Jak ci na imię i kim była trupio podobna istota?
- Nazywam się Dagmara Kowalska. Pochodzę z odległej planety Ziemia w układzie Słonecznym. Niestety nie mam pojęcia o kim mówicie.
Po krótkiej chwili mocno zdenerwowany D`Ranfs usiadł na schodach, chowając twarz w dłoniach.
- Nigdy nie wrócimy do naszych rodzin! - wykrzyknął.
Grinbor puścił siarczystego bąka i napiął mięśnie przedramion do granic możliwości.
- Lepiej weźmy się do pracy, przyjaciele!


Producent Millenium Software (C) 1995

Autor: BogusWit
Ocena: 12345 (5) | Głosów: 2 | Odsłon: 998
2017-12-21 13:48:24
Zaloguj się, aby ocenić recenzję!
Nie masz konta? załóż je!

Komentarze

Brak!
Strona:

Dodaj komentarz

Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji Awaria na planecie Zarg.

Zaloguj się, aby dodać swój komentarz!
Nie masz konta? załóż je!
:. Copyright by Stare.e-gry.net & Stare-Gry.eu .: