Powiedzmy sobie od razu szczerze - takie sobie. Jako król Callahach musisz znaleźć sposób na zwalczenie złego czarnoksiężnika Sanwe, zamkniętego w Wysokiej Wieży. Udajesz się w tym celu w podróż po swym królestwie, odwiedzając trzy zamieszkujące je rasy. Po drodze okazuje się, że tak naprawdę to wcale nie jesteś sobą tylko kimś podstawionym, mimo to wszystko kończy się dobrze.
Grafika na przyzwoitym poziomie, choć bez żadnych fajerwerków, to samo da się powiedzieć o muzyce. Zastosowane technologie (pochodzące z Rex Nebulara) dają niezłe efekty, ale sama technologia to nie wszystko.
Akcja jest liniowa choć dysponujesz kilkoma przeplatającymi się wątkami, w każdym z nich istnieje praktycznie tylko jeden sposób dojścia do celu. W kilku miejscach autorom zabrakło wyobraźni i aby utrudnić grę dołożyli idiotyczne zagadki logiczno-leksykalne. Można sobie na nich połamać zęby i skutecznie zniechęcić się do dalszych prób.
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji Sphere.