Trudno jest znać się na wszystkim. Co prawda są tacy, którzy w każdej dziedzinie wiedzy są nie tylko lepsi od wszystkich razem wziętych, ale nawet ode mnie. Na szczęście takich ludzi jest niewielu, a pojedyncze egzemplarze tępione są bezlitośnie i bez okresu ochronnego.
Deklaruję więc z marszu, że specjalistą od baseballu nie jestem i nigdy nie będę, bo jestem z innej strefy czasowej. Znam zasady, trafiam kijem w piłkę ze skutecznością 50%, kamieniem rzucam celnie, ale przyjemności w tym nijakiej nie upatruję. Zawsze mi się wydawało, że gra w palanta na ekranie jest kompletnie pozbawiona sensu. Tymczasem ESPN Baseball oferuje niemal taką samą fabułę i menedżerską otoczkę, jak najlepsze symulatory piłko-nożne.
Ponieważ centralna część boiska, która stanowi podstawowy teatr zmagań, zbliżona jest kształtem do kwadratu (i w ogóle jest jakaś taka zwarta w sobie) można ją przedstawić całą na jednym ekranie, bez drastycznego zmniejszania postaci graczy. Zawodnicy są niewiele mniejsi od chłopców 7 Mortal Kombat i równie dobrze animowani.
Gra nie jest wybitnie skomplikowana. Zawodnik atakujący musi przede wszystkim trafić pałą w pilę i odpowiednio zaplanować zdobywanie baz. Trudniejsze zadanie ma gracz kierujący obroną, czyli chłopcami z pola. Wyłapanie piłki wygląda podobnie, jak w symulatorach footballu - kierujemy gościem, który ma podświetlony zadek. Potem jeszcze precyzyjne rzuty w kierunku właściwej bazy i faza obrony zakończona Samo życie...
Home runy, strike outy, faule okaleczenia - z pozycji notorycznego gracza w Rise of the Triad wygląda to całkiem ciekawie. ..Prawdziwi gracze w baseball, choć pewnie takich w Polsce nie więcej jak pół kopy, zainteresują się z pewnością dobrze dopracowanym zapleczem z rozpiską wielu historycznych (na lata 1993 i 1994) zawodników z kilkunastu najsłynniejszych klubów (Dodgers, Indians, Red Sox etc.).
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji Kij w piłkę....