Exploration

Exploration
Producent i rok wydania:
Interactive Magic 1994
Platforma:
PC
Porady:
Pobierz grę
(11.229 MB)

Ocena: ( 8.53 / 10 )
12345678910

Głosów: 17 Pobrano: 267 razy.

Zaloguj się, aby ocenić grę!
Nie masz konta? załóż je!
Info: Aka: Voyages of Discovery, Exploration: A Game of Strategy and World Conquest, Christoph Kolumbus.
Gra polegająca na badaniu i eksploracji różnych miejsc na mapie. Gracz wciela się w postać odkrywcy i przemierza wirtualne krajobrazy w poszukiwaniu skarbów i tajemnic. W trakcie podróży musi zmagać się z różnymi przeszkodami i niebezpieczeństwami.
Exploration: Walka między statkami. Exploration: Śmierć jednego członka naszej załogi statku. Exploration: Atak na indiańską wioskę. Exploration: Planowanie budowy nowego statku, o ile na to nam... Exploration: Wewnątrz portu.

Recenzja - Odkrywcy...

Odkrywcy...

Voyages of DiscoveryJakkolwiek byś trafił, zaczynasz z jedną nędzną karawelą po dziadku i sakiewką złota, pozwalającą na wyposażenie okrętu. Przede wszystkim udaj się do portowego pubu, gdzie będziesz mógł się zająć rekrutacją załogi.

Gdybym chciał być „w prawie", powiedziałbym - pamiętaj, że im więcej ludzi najmiesz, tym więcej prowiantu będzie obciążało Twój statek. Ponieważ jednak teoria i praktyka różnią się od siebie diametralnie, nie zważaj, Dobry Człowieku, na ograniczenia tonażowe i objętościowe jednostek pływających, wyposaż swój pierwszy statek w następujący sposób: 100 ludzi, 10 ton wody, 10 ton żywności, a resztę wypełnij paciorkami dla krajowców. Ponieważ taka ilość prowiantu nie wystarczy dla Twoich ludzi, pozostaje Ci tylko modlić się i szukać najbliższego lądu, do którego będziesz mógł dopłynąć zanim Twój żywy towar sczeżnie w tłoku i duchocie.

Spisz się na medal, a zostaniesz sowicie wynagrodzony w końcu wielcy ludzie zawsze posługiwali się niekonwencjonalnymi metodami. Kiedy już dopłyniesz do nieznanego brzegu, wyślij w głąb lądu wyprawę (Form Expedition) złożoną z 94 ludzi (6 musi zostać na pokładzie, aby popłynąć po nową partię proletariatu) i wszystkich tych świecidełek, które podczas rejsu wypełniały beczki z kiszoną kapustą i pudła po radiach tranzystorowych.

Dobra nasza, jeśli ekspedycja odnajdzie w zapadłej głuszy jakąś śmierdzącą indiańską wiochę. Pozostaje wdać się z tambylcami w nieuczciwe negocjacje, omamić paciorami i wysępić zgodę na osiedlenie. Jeśli jednak wyspa pozbawiona jest wszelkich form życia, choćby pozornie przypominających rasę humanoidalną, musisz ponownie zaokrętować niedoszłych kolonizatorów i poszukać bardziej „cywilizowanego" miejsca. Pamiętaj jednak, ze masz mało żarcia i ze im bliżej Twojej stolicy znajdziesz nadającą się do zamieszkania wyspę, tym krócej będzie trwał transport czynnika ludzkiego i urobku (czyli mamony).
Załóżmy jednak, że urodziłeś się pod tą samą szczęśliwą gwiazdą co ja, znalazłeś osadę i wprowadziłeś się do niej Co dalej? Twój statek powinien być już dawno w drodze powrotnej po kolejny transport stu ludków. Tym razem zabierz też trochę pieniędzy (transferu gotowizny dokonasz u portowego bankiera - pod warunkiem, że Twój statek będzie stal przy nabrzeżu), które pozwolą Ci na zbudowanie pierwszej plantacji cukru, a w jakiś czas później - kopalni (City Expansions - Plantation & Mine) Te pierwsze staraj się stawiać na równinach w pobliżu rzek, zaś minerałów szukaj na terenach pagórczastych.

Pozostaje Ci już tylko proste zaludnianie nowego „miasta", gdyż w stolicy zawsze znajdziesz tłum niedoszłych emigrantów, żądnych wrażeń za oceanem. Pomyśl też o przywiezieniu małego oddziału zbrojnych - kto wie, może po okolicy kręci się już banda rzezimieszków konkurencji? wypracuj sobie system spedycji. Z miasta wysyłaj w kierunku wybrzeża wozy z wszelkim dobrem wydanym gościnnej ziemi synów Manitou i Technoqulty, zaś ze statków niech maszerują oddziały dzielnych chłopców i wory złotych, brzęczących monet, uzyskanych ze spieniężonego w stolicy cukru, bawełny i czego tam jeszcze.

W pierwszej fazie gry nie poświęcaj swojego budżetu na zbyteczne uzbrojenie. Historia dobrze zna przypadki „przezbrojenia" państwa. Bo tak po prawdzie, po co bronić czegoś, czego nie ma? Jeśli dostrzeżesz na horyzoncie obcą banderę, chwytaj w garść galoty, stawiaj kotwicę, rzucaj żagle - jednym słowem rób wszystko, żeby zniknąć z pola widzenia przeciwnika. Ryzyko utraty najcenniejszej w grze rzeczy -jaką stanowi statek - jest zbyt duże, abyś mógł sobie na nie pozwolić w początkowym stadium rozgrywki.

Fundusze przeznaczaj przede wszystkim na rozbudowę infrastruktury swojej kolonii. Jak już pisałem, zainwestuj w plantacje (cukru, bawełny i tytoniu), kopalnie (złota, srebra i rudy) oraz większy skład (Warehouse). Później przyjdzie czas na inne, nie mniej pomocne, ale kosztowne zabudowania.

W tej ewolucji pomoże Ci na pewno pożyczka, którą możesz zaciągnąć u grubego, ociekającego tłuszczem lichwiarza. Dodatkowy zastrzyk pieniędzy z tego źródła pomoże Ci tylko wtedy, jeśli właściwie wykorzystasz szansę. Oprocentowanie jest straszliwe, więc pożyczaj raczej duże sumy na szybką inwestycję (kilka—kilkanaście tur) i zwracaj w jak największych kawałkach.
Przy podejmowaniu ryzyka pożyczki musisz pamiętać, by w portowej kasie zostawić trochę pieniędzy na bieżące spłaty odsetek. Co turę będzie odliczana kwota należna bankierowi - w wypadku jej braku, do Twoich drzwi zastukają żołnierze To koniec.

Kiedy już jako tako wyposażysz pierwszą enklawę białego człowieka na Nowej Ziemi, zacznij interesować się rozbudową na większą skalę swojej floty. Już wcześniej zapewne dokupiłeś jeden pomocniczy statek, jednak teraz powinieneś zająć się modernizacją całego „taboru" Skontaktuj się z przedstawicielem myśli technicznej (Historian) w swoim macierzystym mieście. Wynagrodź go sowicie (powyżej 2500 gp), a z pewnością otrzymasz wkrótce jakiś nowy prototyp łodzi lub zabójczej broni.

Co się tyczy walki, to nie można przesadzać zarówno z prowokowaniem drobnych utarczek, jak i większych konfliktów. Jeśli Twoje ataki na statki i kolonie przeciwników będą następować ze zbyt dużą częstotliwością, możesz spodziewać się niezadowolenia Kościoła, który obłoży Cię ekskomuniką. Pociąga to za sobą zdecydowany spadek morale żołnierzy i waleczności okrętów, zgagę i porażenie rdzenia kręgowego, tej samej przyczyny staraj się raczej negocjować z mieszkańcami zajmowanych ziem, unikając palenia ich wiosek i wyrzynania w pień. Niełaska duchownych na szczęście mija, gdy znów zrobisz się grzeczny. Jej przeciwieństwem jest błogosławieństwo, a jego przydatny efekt stanowi cudowny wzrost ambicji szarych ludzi, którymi dowodzisz.
Ponieważ, jak powszechnie wiadomo, najskuteczniejszą metodą na szybkie korzyści materialne jest złupienie wroga, wystaraj się o Ust Kaperski (zezwolenie na piractwo), który upoważnia do wzbogacania się kosztem przeciwnika, bez sankcji grożących ze strony wkurzonych liderów chrześcijaństwa.

Na bazie dużej floty możesz zbudować potężne państwo, oparte na zasadzie głównego miasta i państw-miast satelickich. Niestety, gra nie umożliwia „zaprogramowania" statków na stałe trasy (załadunek, w drogę, wyładunek, powrót), co powoduje, że w ciągu jednej tury będziesz musiał obsłużyć kilkanaście jednostek wodnych i tyleż samo naziemnych. Fatalna sprawa, której niestety nie można zaradzić. Zasady gry są w miarę proste i przystępnie wyjaśnione w instrukcji. Podano skrzętne zestawienie rodzajów okrętów, wraz z danymi dotyczącymi ich nośności i rozwijanego pędu. Można w niej znaleźć również charakterystyki typów terenów, jednostek lądowych i wnikliwe omówienie nieskomplikowanego interfejsu użytkownika.

Proste i przyjemne Polecam.

Autor: MPEK
Ocena: 12345 (5) | Głosów: 1 | Odsłon: 1465
2010-09-13 23:52:06
Zaloguj się, aby ocenić recenzję!
Nie masz konta? załóż je!

Komentarze

Brak!
Strona:

Dodaj komentarz

Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji Odkrywcy....

Zaloguj się, aby dodać swój komentarz!
Nie masz konta? załóż je!
:. Copyright by Stare.e-gry.net .: