Już sam tytuł wskazuje na niezłą zabawę. Przypominają się godziny spędzone przy Beholderach 1-2-3, a nade wszystko Warlords. Będzie nieźle.
Na początek niezłe intro z bardzo dobrą syntezą mowy i ciekawą oprawą muzyczno-graficzną (oczywiście 256 kolorów), kilka świetnych rysunków i naprawdę się zaczęło. Najpierw spodobała mi się bogata biblioteka gotowych bohaterów i łatwość obsługi menu, a później to już wszystko mi się podobało. Rysunki przedstawiające możliwy wybór postaci wyglądały tak podniecająco, że drżały mi ręce i nie mogłem się zdecydować, czy zostać Nekromancerem, Hobbitem, Magiem, czy Predatorem (drugi rząd od dołu, pierwszy "potwór" z prawej).
W końcu za eksperymentowałem z tworzeniem własnej, nowej osobowości i rozpocząłem konflikt z przeciwnikiem. Muszę przyznać, że dawno się tak nie bawiłem. Podział krainy na terytoria jest podobny jak w Steel Empire, lecz nie zdobywa się ich opancerzonymi potworami z siłą ognia trzech Arnoldów mechanicznych. Tu do boju ruszają ciche jednostki łuczników i innych wojów wszelkiej maści, którzy oczywiście najpierw muszą być wyszkoleni, co trwa odpowiednio długo i odpowiednio dużo kosztuje. Zacząłem stawiać nowe zabudowania, fortyfikacje i umocnienia, zdobywać nowe krainy i staczać walki. Jednym słowem, po ciężkich początkach zacząłem się bawić jak małe dziecię.
Gorąco zachęcam miłośników strategicznych gier fantasy do wzięcia udziału w tym jakże niesamowitym teatrze wojennym. Interfejs użytkownika jest bardzo prosty. Po upływie pierwszej godziny wiadomo już bez mała wszystko, zaś sama gra dopracowana jest w najdrobniejszych szczegółach - i grafika i muzyka. Wszystko nader przyjemne i dla oka, i dla ucha.
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji Fantastyczne Imperium..