Ocena: ( 9.71 / 10 )
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
Głosów: 7 Pobrano: 1454 razy.
Final Fantasy VI to już ostatnia część słynnego rpg'a w 2D. Jak na miano
ostatniej, gra spisuje się cudnie. Gołym okiem da się zauważyć małe wstępy
do 3D i co najważniejsze bohaterowie przeżywają uczucia związane z miłością,
wygnaniem, strachem i obawą związaną ze stratą bliskiej im osoby.
Wracając do tych małych wstępów do 3D.
Lot obiektem latającym Setzera tym pierwszym jak i drugim
Falconem, jest 100 razy lepszy niż w pierwszych częściach.
Można wzbić się wyżej by zobaczyć cały kontynent, aby
wiedzieć gdzie dokładnie się udać lub poprostu by pozwiedzać
okolicę, poznać lepiej sąsiadów (nowe potwory) i polepszyć swoje relacje
z nimi (poekspić). Lot jest zrobiony prawie w 3D.
Ale chocobo w tej części też jest niczego sobie - bardzo ładne.
W szóstej części gry dodano takie małe przerywniki
filmowe, jak na przykład rozmowa bohaterów której nie da się
przewinąć (jak w każdej innej późniejszej części Finala)
lub boski fragment w operze gdzie mamy okazję posłuchać dobrej muzyki.
Żekłbym nawet, że coś czego nie było w poprzednich
częściach Finala, to właśnie miłość. Wyraźnie widać kto w kim się
buja (tak jak w VIII części gry, Rinoa buja się w Squallu a on w niej).
Do gry wprowadzono tak zwane blitze które bardzo się przydają. A mianowicie
są to takie ruchy karate wykonywane przez brata króla Figaro.
Bohaterowie co prawda niczego się nie boją ale Kefka mogłby Stand Up
wygrać. Jak na smiesznego gościa jest całkiem upierdliwy i aby go pokonać
będzie trzeba się namęczyć. Square Soft tworząc tę część gry dobrze
wiedział co robić by nie stracić swoich ulubieńców.
Grając w każdego Finala trzeba się przygotować conajmniej na 1 miesiąc
gry. W porównaniu z dzisiejszymi grami to bardzo, bardzo dużo.
Kolejnym plusem gry jest naprawdę tło muzyczne, poprostu można się zakochać.
Muzyka sprawia że człowiek wciąż chce grać a czas płynie wolniej.
Obecnie gram już w VIII część ale wciąż wracam do VI części gry
tak jak do pozostałych. To co człowiek przeżywa grając w grę Square Softu
pod tytułem Final Fantasy nie da się opisać słowami. Po prostu trzeba zagrać
w każdą z tych części po kolei, przechodząc od jednej części do drugiej widzimy
jak rozwija się świat rpg'ów, widzimy jak dorasta na naszych oczach.
Boli mnie to że moje dzieci nie poczują już tego co ja, dla nich najnowszy Call
of Duty: Black Ops bedzie pierwszym Mario i nawet
nie tkną pierwszych części Final Fantasy.
Herakles out :D
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji Pożegnanie z 2D.