Ocena: ( 6.5 / 10 )
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
Głosów: 4 Pobrano: 52 razy.
Ogromna armia kartagińska stacjonująca w Nowej Kartaginie podzieliła się na trzy mniejsze. Pierwsza z nich popłynęła do Tarraco, druga udała się w okolice Kadyksu zbierać posiłki, trzecia ruszyła wybrzeżem. Tymczasem oddziały zgrupowane w Kartaginie ruszyły na Sycylię, po czym - nie próbując zdobywać silnie ufortyfikowanych miast greckich - wdarły się na tereny rdzennie rzymskie. W tym samym czasie rzymski korpus ekspedycyjny wylądował pod Kartaginą, ale połamał sobie zęby na potężnych fortyfikacjach, a liczebny garnizon miejski skutecznie odparł wszystkie ataki. Jeszcze przed zimą doszło do rzezi wojsk rzymskich w okolicach Marsylii, armia z Sycylii ruszyła morzem w stronę Ostii (czyli na same przedpola Rzymu), podczas gdy przeszło pięćdziesięciotysięczna armia z Hiszpanii wdarła się do „włoskiego buta" od północy. Dumny Rzym został upokorzony, jego wojska rozbite, a samo miasto złupione i zniszczone.
Tak mogła się potoczyć historia. I tak potoczyłaby się, gdyby niżej podpisany otrzymał szansę dowodzenia wojskami Kartaginy. Zwycięstwo nie przyszło mi co prawda łatwo, ale było ostateczne i całkowite. Hannibal, Juliusz Cezar, Napoleon - wszyscy ci faceci mogliby się ode mnie uczyć taktyki i strategii. Inna rzecz, że - szczerze mówiąc - gra Hannibal absolutnie nie jest godnym przeciwnikiem gracza, nawet początkującego. Armie rzymskie są potwornie nieruchawe. Ta, która stanęła pod Kartaginą próbowała najpierw szturmować miasto i jak już pisałem, dostała łomot. Ale nadal liczyła kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy. Zamiast więc zabrać się za zdobywanie kilkunastu mniejszych miast i miasteczek w okolicach Kartaginy - ona po prostu do końca stała i nic nie robiła. Ostatecznie zebrałem na tyle silne oddziały, że ją zlikwidowałem. Ale początkowa rezygnacja Rzymian z z wykorzystania kilkudziesięciu tysięcy żołnierzy była niewątpliwie rozstrzygająca dla całej kampanii.
Zdecydowanie zbyt małe znaczenie twórcy programu przywiązali do kwestii finansowych. Hannibal to chyba pierwsza znana mi gra strategiczna, w której gracz nie ma żadnych kłopotów finansowych. Po przejęciu skarbu państwa kartagińskiego przez armię, pieniędzy nie brakuje już do samego końca kampanii. Trzeba przyznać, że ułatwienie to jest niezwykle denerwujące dla kogoś, kto pragnie wysilić szare komórki i przeżyć dreszczyk emocji. Jedynym utrudnieniem w grze są warunki atmosferyczne (zwłaszcza koszmarna zima), no i atakujący na morzach piraci, którzy potrafią zatopić statki i wytrzebić całą armię. Skoro mówię już o wadach Hannibala, warto też zwrócić uwagę na niezbyt przyjazny i wygodny interfejs użytkownika. Korzystałem z oryginalnej instrukcji i przyznam, że musiałem się solidnie napracować, aby zgłębić wszystkie niuanse korzystania z ikonek. Natomiast, jeżeli chodzi o pole, na którym toczy się cała kampania - to sam nie wiem, czy jego wielkość i dokładność uznać za wadę, czy zaletę. Autorzy zaznaczyli miliony miast i miasteczek (większość nie ma żadnego znaczenia strategicznego), ale ich zdobywanie nie wpływa na powodzenie w walce z Rzymem. Miło, że mapka nie jest schematyczna, ale czy była potrzebna aż taka liczba szczegółów?.
Nie za bardzo rozumiem, dlaczego nie stworzono możliwości gry w dwie osoby. Nie mówię tu o sieci czy kablu RS, ale przecież można było pozwolić chociaż na grę dwóch osób na jednym komputerze. Hannibal mógłby być wtedy gra naprawdę emocjonującą - a tak, niestety, sztuczną inteligencję komputera można raczej nazwać sztuczną bez inteligencją.
A co z zaletami Hannibala? Na pewno należy do nich interfejs (kiedy już po długich bólach opanujemy jego działanie...), na pewno też realizm prowadzenia kampanii, czyli wolne przemarsze wojsk, dezercje, ataki wrogich plemion tubylczych, wykruszanie się armii na skutek chorób itp. Bardzo milo też, iż pozwolono graczowi na wybór kilkunastu opcji bitewnych. Niestety, nie możemy sterować ruchami wojsk, jak to miało miejsce w Centurionie czy Lords of the Realm, ale w oryginalnej instrukcji możemy się przyjrzeć uszeregowaniu wojsk (dla każdej bitewnej opcji). Jeśli już mowa o instrukcji, to trzeba powiedzieć, że jej część historyczna zasługuje na uznanie. W sposób lekki i przystępny przybliżono graczowi historię wojen Rzymu i Kartaginy. Przypomina mi się tu hasło z lat dziecinnych, które głosiło: bawić ucząc, uczyć bawiąc.
I bardzo dobrze. Powtórka z histoni przyda się każdemu.
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji Zająć Rzym.