Hurl - to gra zręcznościowa firmy Deep River w stylu Dooma, ale... no właśnie, tu świat oczyszczasz nie z Obcych, ale ze śmieci! Zamiast z potworami walczymy z biednymi zwierzakami (kaczkami rzucającymi jajkami, kotami miotającymi swoim piaskiem na siusiu, krokodylami z cygarem itp.), którymi zawładnął niejaki Bob the Slob. Nasza broń - to nie plasma gun czy dwururka (a nawet nie przyzwoity pistolet), ale stara metoda zwalczania brudu: mydło i woda. Może się to wydawać jakąś propagandą Sanepidu dla przedszkolaków, ale na wyższych poziomach trzeba się trochę namęczyć.
Nasz bohater - czyli gracz we własnej osobie, ma za zadanie oczyścić okolicę z brudu, unieszkodliwić zwierzaki i schwytać Boba. Robotę zleca nam jakiś australijski strażnik safari (w każdym razie, na takiego wygląda) - przed każdą misją wymyśla on nowe powody, dla których nie może nam towarzyszyć. Misje odbywają się: na stacji benzynowej, między domkami, w podziemiach, na farmie, w barach. Poruszamy się za pomocą klawiatury. Niestety, nie ma opcji slide (czyli poruszanie się bokiem), jest za to obrót o 180° (dosyć przydatny). Klawiszy także nie możemy zdefiniować. "Strzelanie" utrudnione jest brakiem celownika lub nawet wystającej ręki.
"Broń", czyli balonik z wodą, mydło oraz mydło w płynie kupujemy na sztuki w automatach za pieniądze, uzyskiwane za zbieranie śmieci. Nie można więc nigdzie znaleźć magazynków. Energię uzupełniamy (a raczej czyścimy się) tym, co znajdziemy (chustka higieniczna, parasol, płaszcz przeciwdeszczowy), myjąc się pod prysznicem, robiąc sobie kąpiel w klozecie albo przy otwartym hydrancie (to tylko w misjach na powierzchni ziemi). Grafika gry jest niezła, ale mogłaby być jeszcze lepsza (zbyt niska rozdzielczość) i stwarzająca w większej mierze iluzję trójwymiarowości. Postacie i otoczenie rysowane są w stylu kreskówko-wym. Dźwięk dobry, muzyka wesoło przygrywa w tle (na każdej planszy inna).
Miłośnikom przyrody i początkującym polecam, można spróbować.
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji Sprzątanie.