International Karate

International Karate
Producent i rok wydania:
System 3 1986
Platforma:
Atari ST
Porady:
Pobierz grę
(0.282 MB)
Gra także w wersji:
PC - International KarateCommodore 64 - International KarateGame Boy - International Karate

Ocena: ( 9.33 / 10 )
12345678910

Głosów: 3 Pobrano: 49 razy.

Zaloguj się, aby ocenić grę!
Nie masz konta? załóż je!
International Karate: International Karate International Karate: International Karate International Karate: International Karate International Karate: International Karate

Recenzja - IK!

IK!

„Podążał tą drogą od lat. Zawsze gdy wyruszał z wiadomościami do klasztoru, przechodził przez te niezmierzone przestrzenie górskich ścieżek, i za każdym razem zbaczał z drogi, by ujrzeć jezioro Hiuna.
Był już coraz bliżej. Piątym zmysłem wyczuwał i umiejscawiał jezioro. Rzadkie powiewy przynosiły z sobą zapach wody. Cała okoliczna przyroda wyglądała niebiańsko. Szczyty gór rzucały cienie przypominające boskie stworzenia. Wszędobylska zielona trawa stanowiła wspaniałe podłoże dla nóg. Olbrzymie jaskinie mówiły o nieograniczonej sile natury. Wszystkie te elementy współgrały ze sobą tworząc krajobraz gór Hio.
Niespodziewany pisk porozumiewającej się pary świstaków przypominał mu o Agawie. Kochał ją od dawna, miłością młodzieńca niedoświadczonego jeszcze przez los. Wciąż obawiał się jednak, czy ona odwzajemnia to jego czyste uczucie. Te częste uśmieszki, półsłówka, jakie do niego kierowała, mogły równie dobrze oznaczać uwielbienie, jak i nic nie znaczący flirt. Najbardziej niebezpieczni jednak byli dla niego bracia Han, którzy również zabiegali o jej względy, za co nienawidził ich z całego serca. Marzył o tym, aby Agawa wyznała mu swą miłość, na co sam nie mógł się dotąd zdecydować, lub też odrzuciła go na zawsze. Ciągła niepewność męczyła go coraz bardziej, stając się nie do zniesienia.
Olbrzymia tafla jasnoczerwonego słońca chowała się powoli za wierzchołkami gór. Wiedział jednak, że zobaczy ją za chwilę znowu - każdy zachód było wspaniale widać z brzegu jeziora.
Gdy ujrzał je, zadrżał ze zgrozy. Niedowierzanie po chwili przemieniło się w dziką nienawiść. To, co zobaczył, było dla niego straszne. Jego dwaj najwięksi wrogowie - Han i jego młodszy brat Han-go - stali nad jeziorem łapiąc rękami ryby, które garnęły się do nich z ekstazą godną lepszej sprawy.
Nie myślał ani sekundy, wszystko, co robił, kierowane było tylko przez jego podświadomość. Z okrzykiem „Ban-zai" zaczął zbiegać w dół. Natychmiast obrócili się, gotowi do obrony przed niespodziewanym niebezpieczeństwem Przyjęli typową postawę dla południowych odmian karate. Nogi, które były ich najgroźniejszą bronią, rozstawili szeroko.
Od początku nie mieli jednak szans. Zaskoczenie i wściekłość napastnika wraz z dużymi umiejętnościami nie dawały im nadziei. Wyskok z obu nóg, olbrzymie salto w powietrzu i pewne ładowanie tuż obok nich, pokazało im jego klasę. Mieli jednak zamiar walczyć do końca, gdyż najstraszniejszą myślą dla każdego japońskiego wojownika jest śmierć bez walki. Han i Han-go nie stanowili wyjątku.
Krążył wokół nich powoli i bardzo uważnie. Wiedział doskonałe, że pokonać dwóch przeciwników naraz jest prawie niemożliwe. Musiał zaczekać na ich atak i dobrze go skontrować. To była jego jedyna szansa...
Pierwszy ruszył Han-go. Z niesamowitą szybkością podskoczył do przeciwnika i wyprowadził doskonały cios pięścią w głowę. Popełnił jednak dwa błędy: nie docenił przeciwnika i zaatakował bez wsparcia brata. Karą za to było uderzenie nogi oraz podcięcie, jakie po chwili otrzymał. Han-go przewrócił się, tracąc chwilowo przytomność.
Jego brat Han uderzył szybko, bardzo szybko a mimo to za wolno. Dwa natychmiastowe kopnięcia mierzone w tułów nie doszły celu. Han miał jeszcze tyle czasu, by dwoma sprawnymi i doskonałymi blokami sparować dwie kontry przeciwnika. Natychmiast też odskoczył na bezpieczną odległość. Jego brat Han-go już odzyskiwał przytomność.
Po nieudanym początku postanowili zastosować inną taktykę, obchodzili przeciwnika tak, że cały czas znajdował się między nimi. Gdy zbliżyli się na bardzo małą odległość, podskoczyli szybko i... To był już ich trzeci błąd. Zobaczyli tylko wspaniały podskok przeciwnika i jednocześnie ciosy nogami na obie strony. Nie zdążyli wykonać najmniejszego ruchu, nic nie mogło już im pomóc. Poczuli straszliwe..."


Na tym kończy się urwany zapis w księdze magicznej klasztoru mistrza Kio-lao, położonego w górach Hio. Nikt nie wie, jak skończyła się sławna walka braci Han z mistrzem tego klasztoru Tienem. Kto przeżył, a kto zginął? Na to pytanie może odpowiedzieć już tylko błękitna toń jeziora Hiuna.

Każdy z nas ma jednak szansę dokończyć walkę karateków, używając do tego celu komputera z załadowaną do niego grą International Karate. Do dyspozycji mamy wiele różnorodnych ciosów, bloków, widowiskowych wyskoków i podcięć. Pamiętać jednak należy o jednej starej, ale wciąż jarej zasadzie: „gdzie dwóch się bije, tam trzeci... obrywa".

Autor: Mafia
Ocena: 12345 (0) | Głosów: 0 | Odsłon: 1578
2013-04-05 22:22:20
Zaloguj się, aby ocenić recenzję!
Nie masz konta? załóż je!

Komentarze

Brak!
Strona:

Dodaj komentarz

Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji IK!.

Zaloguj się, aby dodać swój komentarz!
Nie masz konta? załóż je!
:. Copyright by Stare.e-gry.net .: