
W umysłach młodych ludzi - takich całkiem małych - rodzą się rożnego rodzaju plany, o tym kim chcieliby być w przyszłości. Jeden może marzyć, że zostanie Conanem, jeszcze inny lotnikiem, strażakiem, sokowirówką, tylnym zderzakiem, czy tak absurdalną rzeczą jak czterogwiazdkowa lodziarnia na rogu Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej. Jednak wśród tych szarych wyjadaczy młodzieńczych marzeń znajdziemy i takich, którzy wierząc w swój cudowny umysł pokuszą się o dorównanie, a czasami nawet prześcignięcie, tak sławnego umysłu jakim był Sherlock Holmes. Zostać detektywem, lawirującym pomiędzy ukrywaną prawdą i roznegliżowanym kłamstwem nie jest łatwo, jednak światy przedstawione w grach komputerowych nam na to pozwalają.
Jeżeli należysz do ludzi pragnących zabawić się w detektywa i chcesz rozwiązać jedną z największych zagadek kryminalnych świata, to wydano grę dla Ciebie, którą jest JACK THE RIPPER!.
Rok 1886, Londyn, w jednej z dzielnic zamordowano pewną panią lewitujących obyczajów i nie byłoby w tym nic dziwnego - zdarzają się takie rzeczy -gdyby nie straszliwy sposób w jaki się z nią obszedł morderca. Później dochodzi do kolejnych zabójstw, jednak nie uprzedzajmy faktów. Faktem (nie uprzedzonym) jest, że w rzeczywistości miały miejsce zdarzenia, w których przebiegu przyjdzie Ci uczestniczyć. Niestety, jak to w życiu bywa, mordercy nie schwytano, a ze względu na jego koszmarne zbrodnie nazwano go Jack the Ripper, czy bardziej z polska Kuba Rozpruwacz. Mamy dzień, w którym doszło do pierwszego morderstwa, całe miasto obiegła wiadomość, wydawcy gazet podnieśli nakłady, a Ty, detektyw-amator ruszyłeś na miejsce zdarzenia, aby rozpocząć mozolną drogę do odkrycia prawdy.
Tyle opowieści o fabule. Jak to się jednak ma do tego, co na ekranie? Już po paru minutach gry, moje oczy zaczęły się dziwnie kręcić, a włosy stanęły dęba, to z radości jaka mnie ogarnęła. Nie sądziłem, że pod koniec roku 1995 będzie można zagrać w grę, należącą do dawno wymarłego gatunku tzw. tekstowych czy tekstówek. Jednak do tego doszło i bardzo dobrze, bo oto pojawia się na nowo stara forma. Gry tego typu stały się początkiem dla przygodówek, jednak ze względu na mocno werbalną stronę zabawy, wymuszały na graczu dwóch istotnych rzeczy: wyobraźni i znajomości języka. Grafika nie była zachwycająca, całkowicie pozbawiona animacji, była tylko tłem, niczym ilustracje w książce. Na świat przedstawiony i napotkanych ludzi wpływaliśmy wydając konkretne komendy, obierając w ten sposób jeden z wariantów, zapisanego scenariusza - to było piękne. Dzisiaj możemy tylko powspominać ale i też do tego wrócić i zagrać w Jack the Ripper.
Od tamtej pory zrobiono wielki krok: wysoka rozdzielczość, rzeczywiste plenery, wygodna obsługa, nastrojowa muzyka, w grze ograniczono jednak jeden zasadniczy element, chodzi o możliwość rozmowy z innymi, w zasadzie nasze komunikowanie sprowadza się tylko do odbioru, zbierania informacji bez możliwości wypowiadania się samemu. Zabawa jednak nie została umniejszona, a jedynie przesunięta w inne miejsce. Podczas zbierania informacji będziemy musieli wynajdywać te fakty, które pomogą rozwiązać naszą zagadkę. Z cało-szpaltowej informacji o morderstwie, zamieszczonej w gazecie, do nas należeć będzie wyszukanie jednego zdania, które naprowadzi nas na właściwy trop. Mając już takie zdania-fakty, należy im się przyjrzeć, celnie złożyć w całość i wypisać wniosek - mówiąc slangiem detektywistycznym: ułożyć kawałek układanki. Spostrzegawczość i właściwe łączenie faktów, z których wyciągamy trafne wnioski, to podstawa do naszej sławy!. Powodzenia!.
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji JackTheRipper.