W tej grze sterujemy tytułowym king kong'iem. Musimy uratować naszego potomka tak przynajmniej wynika z intra gry. Rozgrywka przypomina nieco takie rozwałki jak Ikari Warriors lub Arnie tylko tutaj zamiast komandosa mamy wielką małpe. Nie ma tu typowych żyć tylko sto jednostek energi, którą tracimy w starciu z przeciwnikami. Ci ostatni są bardzo zróżnicowani jest to chyba największy a raczej jedyny plus tej gierki. Są to czołgi, helikoptery, okręty wojenne tudzież zmutowane pszczoły i inne stwory, które trudno jednoznacznie określić jak się sami być może przekonacie. Możemy demolować budynki skacząc po nich. W taki sposób trafiamy czasem na tajemnicze przejście do innego świata, z któego nota bene trudno się wydostać po wejściu. Na ekranie porozrzucane są tu i ówdzie eliksiry odnawiające nam energie. Trzeba wyjątkowo uważać aby nie wpaść do dziury bo to definitywnie kończy zabawe. Generalnie gra jest słaba gdyby nie ten tytuł to nie zawracałbym sobie nią głowy co i wam radzę.
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji King Kong.